W niedzielę odbył się pierwszy trening akrobacyjny w tym roku. Udało mi się "odkręcić" pięć stref, tym razem ułożyłem loty tak, aby stopniowo przypominać sobie coraz trudniejsze elementy (no i ponownie przyzwyczaić się do powietrza w tak zacnej maszynie, jaką jest S-1 Swift :) :) :) ).

Dzień rozpoczęliśmy od montażu i przeglądu szybowca po zimowym serwisie. Wszystko ładnie do siebie pasowało, nie znaleźliśmy żadnych ciał obcych wewnątrz kadłuba, a posprzątany szybowiec trafił wprost na start. Tradycyjnie już oblotu akrobacyjnego dokonałem ja sam (nie ma to jak sprawdzać na własnej skórze, czy montaż oraz kontrola szybowca była poprawna ;) ), a później wdrażałem się ponownie w zawodnicze latanie.

Na początku sezonu tradycyjnie problemy sprawiały beczki w pionie do góry oraz figury wymagające bardzo dokładnego zarządzania energią (gdzie nawet 10km/h mniej niż prędkość wymagana czyniła ogromną różnicę). Pięć dobrze omówionych lotów, pięć setów notatek plus cały dzień spędzony w doskonałym towarzystwie :)