2017-08-30

Dalekie obserwacje :)

Tym razem bez zmiany półkul, ale za to na innym kontynencie - 21 sierpnia, zgodnie z przewidywaniami a także w asyście dobrej pogody miałem okazję do obserwacji całkowitego zaćmienia Śłońca!!! Widowisko było na tyle niesamowite, że zdjęcia poszły nieco w odstawkę - tak niecodzienny widok zdarza się w życiu niezmiernie rzadko i trzeba było korzystać z każdej sekundy trwania tego widowiska :)

Po kilku dniach, zachęcony nikłym wpływem Księżyca na nocne niebo - podjechałem do parku Arches w nocy, aby wykonać kilka nocnych fotek w tak odmiennych okolicznościach:

2017-08-12/13

"Perseidkowe" potyczki

Tegoroczne maksimum roju Perseidów przypadło z jednej strony szczęśliwie (sobota/niedziela - a więc z możliwością odespania) a z drugiej - z Łysym świecącym jeszcze blisko swej pełnej mocy. Wieczorna wizyta u przyjaciół nie mogła więc pozostać niedopełniona - około północy wyruszyłem na obserwacje.

Pierwsza miejscówka okazała się niezbyt łaskawa - nie dość, że tuż po opuszczeniu samochodu dopadła mnie chmura komarów, to jeszcze burza, początkowo błyskająca z dala na południowym wschodzie, w ciągu 10 minut zasnuła niebo wysokimi obłokami. Tę potyczkę należało uznać za przegraną - z mozołem rozstawiany statyw jednym wprawnym ruchem skierowałem do bagażnika i podałem tyły... Pocieszeniem był bardzo jasny meteor, zaobserwowany tuż koło Księżyca, już przy mocnym zachmurzeniu - w innych okolicznościach byłby zapewne pięknym bolidem, a tu - ot zabłysło, przemknęło i było po.

Kierowany błyskającym się co chwila nieboskłonem za moimi plecami pojechałem w kierunku zachodnim, starając się wyprzedzić nacierającego potwora. W okolicah Radziejowic ta sztuka się (przynajmniej częściowo) udała, jednak dalsze obserwacje przyszło mi prowadzić raczej w chmurach - a dokładnie w przerwach między nimi. Kolejny jasny meteor widziałem jeszcze w czasie przejazdu (nisko na zachodzie), a na miejscu przez welon obłoków przedarły się tylko dwa jasne - w odstępie minuty, około 2:33 na ranem. Przy takich warunkach (nasz satelita "podjechał" jeszcze wyżej i królował na południowym wschodzie) zaobserwowane ZHR = 4 nie powaliło na kolana i zadecydowałem o końcu akcji. Może i nie było to doświadczenie choćby w 10% podobne do Leonidków z okolic roku 2000, ale zawsze - parę chwil sam na sam z gwiazdami jest zdecydowanie miłe!

Już niedługo - wyprawa na całkowite zaćmienie Słońca - stay tuned!

2017-08-07

Fotografia Księżycowo-osiedlowa ;)

Dzisiejsze zaćmienie przyszło mi podziwiać z własnego osiedla (nie mogłem nigdzie się wybrać) ale i tak wyszło całkiem przyzwoicie. Na jednym ujęciu - widok z klatkowego okna, na drugim - przybliżenie (Canon 7D + 70-200/F2.8@F4.0, ISO 400, 1/1000s):

2017-04-30

Rok bez choćby jednego wpisu...

Właśnie tak - zamiast pisać, postanowiłem działać! W obserwatorium zagościł system zdalnego włączania / wyłączania urządzeń, mam też nowy komputer (który ma zapewnić lepszą pracę autoguider'a i optyki adaptywnej), pojawił się również serwer do obróbki zdjęć dysponujący macierzą, dużą ilością pamięci oraz nielichym procesorowym potencjałem... Tak więc - dzieje się, a to właśnie pochłania najwięcej czasu. Nie wspominając nawet o przesiadce na nowy CMS na mojej stronie.

Coż zatem nowego? Jest sporo materiału do wstępnego choćby obrobienia (korzystam z praktycznie każdej bezchmurnej nocy i zbieram w dalszym ciągu materiał do porządnego zobrazowania obiektów nocnego Nieba, staram się pokonywać trudności (system zarządzania pozwala mi teraz na bezproblemowy reset krnąbrnej kamery, do wykonania pozostało podłączenie resetera USB, które poprawiło by mi humor przy inicjowaniu koła filtrowego), naprawiam pojawiające się usterki (ostatnio przestał funkcjonować czujnik wiatru w moim MK-WeatherSensor'ze, wymieniłem kółeczka dachu na porządne łożyska, musiałem zabezpieczyć belki i pomalować je po raz kolejny...

Dlatego jestem przekonany, że już niedługo będę w stanie coś nowego przedstawić i o czymś napisać :)


2015-12-23

Pozorna cisza...

W działach obserwacje/wiadomości/szybowce brak zmian ale to tylko pozorna cisza. Wpisy w blogu co chwila informują o nowych przedsięwzięciach, obrabiam cierpliwie materiał uzbierany w czasie wyprawy do RPA a na szybowcach latałem choćby 19 grudnia :) Warto natomiast odwiedzać Galerię (po lewej w menu) - tam sukcesywnie umieszczam wyniki mojej pracy :)
2015-07-27

Wspomnienia z AAA 2015

I już :) Tym razem na afrykańską wyprawę pojechało pięciu śmiałków :)
Na przewoźnika wybraliśmy linie Quatar, oferujące (podobnie, jak w zeszłym roku Emirates) 30kg bagażu rejestrowanego i jasno określone reguły przewozu bagażu podręcznego. Dodatkowo, atutem był wczesny przelot do Johannesburga, co zapewniało nam dużo czasu na niezbędne zakupy. Na miejscu oczekiwał też nasz Gospodarz, dzięki którego uprzejmości znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie :) Wouter nie tylko zapewnił nam przejazd, ale też wybrał sklepy które powinniśmy odwiedzić.
Po dotarciu do Bateleur Nature Reserve i wypakowaniu bagaży natychmiast zająłem się przygotowaniem systemu zasilania. 600 m linia zapewniająca stałe dostawy energii została wsparta przez lokalny UPS, generator (na wypadek planowych wyłączeń zasilania) oraz potężne 12V akumulatory dla par stanowisk. Koledzy rozpakowali swoje sprzęty (ja - nieco później, plątałem kable do zmroku...) i zaczęliśmy "polowanie". Od tego zresztą momentu każdy dzień mijał według ustalonego wzorca:
  • pobudka ok 10 rano
  • śniadanie do 11
  • naprawy sprzętu nie krócej niż do 16
  • obiadokolacja 16-18 (z przygotowaniem i zmywaniem włącznie)
  • najważniejsze: obserwacje 18 do 5 rano
Przygotowane wcześniej postumenty sprawdziły się wyśmienicie, a zapasowego zasilania musieliśmy używać tylko raz. Uzgodnioną wcześniej listę obiektów wypełniałem sukcesywnie znakami potwierdzeń, działając z dwóch niezależnych setup'ów: Borg77ED z reduktorem i kamerą 6Mpix na montażu P2, oraz aparat Canon 450DMa (monochromatyczny) z obiektywami 50/F1.4 i 135/F2.0 do fotografii H-alfa. Jak się okazało, podstawową trudność przedstawiało poprawne skadrowanie szerokokątnych ujęć Drogi Mlecznej - na obrazie której (w świetle wodoru) najbardziej mi zależało. Pomimo pewnych trudności zadanie wykonałem, przywożąc z RPA prawie 16GB materiału:
  • Droga Mleczna w świetle H-alfa - 27 ujęć, każde 1h ekspozycji
  • Mgławica Vela - ok 10h ekspozycji
  • Running Chicken - 6h
  • Rho Oph - mozaika - 10h
  • Pencil Nebula - 3h
  • Blue Horsehead - 10h
  • ... M22, M16 itp - każde ujęcie odpowiednio (przynajmniej 3h) długie

Czas, upływający w błogim spokoju i ciszy (a także odliczany przez kolejne awarie sprzętu - trzeciego dnia spalił się mój zasilacz do laptopa...) przerywały nam od czasu do czasu wypady na okoliczne wzgórza, albo widok przechadzających się żyraf, gnu, zebr, impali i innego "fajnego" zwierza. Jak to zwykle bywa - szkoda było wyjeżdżać: zżyliśmy się w końcu z tym miejscem. Dla mnie był to już ósmy wypad na południową półkulę a piąty w to wspaniałe, ciemne i pełne wrażeń miejsce. I jak zwykle powiem: jeszcze tam wrócę! :)
2014-12-14

Nareszcie - kolejne obrobione zdjęcie

Po dłuższej przerwie (wywołanej instensywnym eksplorowaniem obszaru ATM) postanowiłem przysiąść do materiału, który zgromadziłem dwa lata temu. W ten właśnie sposób, z ponad 30h wąskopasmowej ekspozycji (H-alfa, OIII i SII) powstał obraz Mgławicy Kraba. Nie ustrzegłem się, rzecz jasna, drobnych błędów - zmieniany parokrotnie setup i brak kadrów kalibrujących to spore wyzwanie. Niestety - nie mam wykonanego dobrego, kolorowego zdjęcia gwiazd z tego obszaru - wobec czego ich barwy lekko "ograniczyłem". Taki to już urok walki z zaświetleniem miejskim...
2014-12-10

ATM Extreme - EOS 450DMa

Jak już coś robić - to po maxie ;) Zakupiony w pewnym znanym serwisie aparat Canon 450D (a konkretniej - dwa uszkodzone body) pozwoliły mi na uzyskanie jednej w pełni sprawnej sztuki i, dodatkowo, części zamiennych na wypadek awarii.
Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie wypróbowanie ekstremalnej techniki polegającej na usunięciu z matrycy CMOS warstwy nadającej jej barwne "widzenie". Jako, że Canon tę barwną powłokę uczynił praktycznie niezniszczalną (jest odporna na niemalże wszystkie rozpuszczalniki, choć prawdopodobnie pigmenty są organiczne) pozostało usuwanie mechaniczne. Techniki oparte na Dremelu i innych polerkach odłożyłem od razu na bok (połączenia chipu z nóżkami układu są niezwykle delikatne), pozostała więc żmudna praca pod mikroskopem. W ten sposób przekształciłem obie pozyskane z aparatów matryce na wersję monochromatyczną. Z części pochodzących z obu body udało mi się także złozyć jeden w pełni sprawny aparat - a w zasadzie kamerę astro, czułą od bliskiej podczerwieni aż do ultrafioletu (filtr LPF1 pozostawiłem, bo inaczej nie dało by się robić zdjęć zwykłymi obiektywami...). 14 bitowa głębia szarości, tryb RAW - na wyjazdy jak znalazł. Dodam tylko, że przy czułości ISO 800 i obiektywie 100/2.8 kadr zaświetla się już po kilkunastu sekundach (podmiejskie warunki, w powietrzu było nieco mgły). Jedną z matryc postanowiłem sprzedać, zaś moja nowa puszka zyskała niezwykłe oznakowanie - 450DMa - 450Digital Monochrome astronomy :) :) :)
2014-08-31

Afrikaans Astronomy Adventure

Z niemałą przyjemnością donoszę, że wyprawa pod niesamowite afrykańskie niebo (pierwotnie ochrzczona August Astronomy Adventure) zakończyła się ogromnym sukcesem. Razem z Dominikiem Wosiem planowaliśmy ten wyjazd od stycznia. Setup'y powstawały, kompletowały się, ważyły i ... rozpadały. Pomimo tego, że linia lotnicza, którą wybraliśmy oferowała aż 30kg w podstawowym bagażu, to było wciąż mało... Ostatecznie na wyjazd zabrałem:
  • głowica P2 z aluminiowym statywem i z napędem w obu osiach (sterownik MTS-3)
  • teleskop Borg 77ED z reduktorem / flattenerem DG-L oraz silnikiem RoboFocus
  • kamera StarShoot Pro z OAG i Lodestar (ze specjalnym kabelkiem do guiding'u)
  • głowica TeeGul Sky Patrol wraz ze sklejkowym statywem i dedykowanym sterownikiem
  • zmodyfikowany Canon 7d wraz z obiektywami: 8-15/F4.0 i 85/F1.8
  • komplet sterowników: MKDewHeater, MKAstroShooter oraz MKFocus mark II
  • stos kabli: rozdzielacz zasilania na 5 urządzeń, przewody USB A-B oraz USB mini, przejściówka ze stabilizatorem do TGSP, odrośniki
  • zasilacz awaryjny 12V / 8A (okazał się podstawowym źródłem zasilania), komplet zewnętrznych akumulatorów do aparatu (5AH, 7,4V, LiPoly) wraz z ładowarką
  • mały netbook do obsługi kamer i prowadzenia wraz z uniwersalnym zasilaczem (220V i 12V)
  • tablet to zdalnej kontroli pracy zestawu
  • lornetka, mały atlas, dwie latarki a do tego...
  • komplet części do zbudowania na miejscu platformy FASTRON (dla naszego gospodarza) - ostatecznie ten element "schudł" o elementy ze sklejki - to dorobiliśmy na miejscu
  • no i ubrania na zimę (kurtka musiała pojechać "na mnie" - co wzbudzało niemałe zdziwienie na lotnisku... ;) )
Trudno w to uwierzyć, ale upchnąłem cały powyższy zestaw w walizę i plecak foto! Lornetka musiała wprawdzie dyndać u szyi, ale co tam! Na wszelki wypadek zafoliowałem walizkę i (po tłumaczeniu na security check-poin'cie, czym jest teleskop i że nie da się tym wyrządzić szkody na pokładzie) polecieliśmy. Hopka do Dubaju była o tyle pouczająca, że poznaliśmy czym jest wysoka temperatura - przymusowa wycieczka po płycie (zmiana samolotu, nasza maszyna miała jakieś problemy) i zetknięcie z "przyjemnym nocnym chłodem" czyli +34C o czwartej nad ranem daje do myślenia. O 4:40 wystartowaliśmy do Johannesburga, rzecz jasna z nadzieją, że nasze bagaże lecą z nami.
Po wylądowaniu w Jo'burgu trzeba było przejść przez kontrolę paszportową (nareszcie leciałem prywatnie a nie służbowo!), odebrać bagaż (modląc się do wszelkich sił, żeby był cały / niepognieciony / nie splądrowany) i samochód. Początkowo jazda po lewej stronie wzbudzała w Dominiku lekkie zmieszanie, jednak już po godzinie jazdy wszystko wróciło do normy (w znaczeniu: przyzwyczailiśmy się do jazdy "pod prąd" a nie: zjechaliśmy na prawą!). Zakupy w Sandton uzupełniły optymizm, wiarę w siebie i powodzenie całej wyprawy a także dały nadzieję na to, że na pustkowiu nie zejdziemy z głodu. Jeszcze tylko 3 godziny jazdy na miejsce (Bateleur Natural Reserve leży prawie 200km od Jo'burga, a do tego częściowo jedzie sie po szutrze) i... spokojnie mogliśmy położyć się spać - na niebie chmury, z krórych z rzadka kapał deszcz... Bardzo miło zaskoczył nas za to gospodarz (Wouter Schreuders) który jako centrum dowodzenia wszechświatem wskazał Stone Cottage - bardzo fajny i przestronny domek, w którym naprawdę miło spędziliśmy cały wyjazd. Smaku dopełniała łazienka, z umieszczonym tuż obok wanny, siedemdziesięciocalowym telewizorem - nadającym na żywo, bez prądu, 24x7: w dzień program przyrodniczy - sawanna, krzaki, akacje, zwierzaki; w nocy - absolutnie odjechane, czaderskie i oszałamiające widoki Drogi Mlecznej, gwiazd i meteorów. Jak to zrobić tu u siebie? ;)
Od tego momentu wyprawa nabrała już czysto astrofotograficznego charakteru. Po zmontowaniu naszych setup'ów (nie bez przeszkód - okazało się, że w głównym zestawie brakuje kabelka od koła filtrowego, mieliśmy też małe problemy z zasilaniem...) i wystawieniu ich na sawannę nadszedł moment prawdy - odnalezienie południowego bieguna gwiazdowego w czeluści (żeby nie powiedzieć: czarnej dziurze) konstelacji Octans. A ponieważ czynność tę przećwiczyłem w Bateleur już kilkakrotnie wobec czego zostałem Naczelnym Ustawiaczem ;) Tak czy inaczej rozpoczęliśmy fotografowanie - metodycznie, z głową, nie przerzucając się z obiektu na obiekt tylko zbierając porządny materiał z którego da się wyciągnąć jak najwięcej: kolorów, szczegółów, detali... To nie jedna noc, tylko kilka - i rzeczywiście: pierwszego wieczora po niebie snuły się jakieś cirruski, ale kolejne to była przysłowiowa żyleta! Każdego wieczora zestawy wypełzały na dwór, ustawiały się zgodnie z poleceniami i lekkimi szturchnięciami Ustawiacza a potem cierpliwie zbierały fotony :). Bardzo nam pomogła ta pierwsza, porządnie przespana noc.
Każdy wieczór rozpoczynał się od pokazu potężnego stożka światła zodiakalnego, z którym, początkowo konkurując, wygrywała jednak wstęga Drogi Mlecznej, rozpięta południkowo (a może raczej - wzdłuż linii rektasencji?) i sprawiająca wrażenie "zbyt jasnej" i wręcz psującej adaptację wzroku. Misterne plamy gwiazdowych mórz, poprzecinane delikantymi, pyłowymi wstęgami, wielki ryft rozdzierający smukłe wrzeciono naszej Galaktyki, miriady gwiazd i mgławic - to widok, którego tak łatwo się nie zapomina! Sprzęty chłonęły więc swymi elektronicznymi oczami każdy dostępny foton, podczas gdy my robiliśmy to samo przy pomocy lornetki oraz naszych chemiczno-biologiczno-elektrycznych wzierników (znaczy się: oczu :D ). Ależ to była frajda!!!
Drugiego dnia pobytu dopełniliśmy słowa danego Wouterowi - z przygotowanych przez Janusza Wilanda części stworzyliśmy Afrikaans FASTRON, czyli platformę umożliwiającą rozpoczęcie przygody z astrofotografią. Produkcja urządzenia zajęła około 4 godzin, a jego nowy właściciel natychmiast umieścił infromację na Facebook'u! I, żeby nie było, już wieczorem astrokoziołek przeszedł testy pod gwiazdami, udowadniając, że cztery zawiasy, trochę śrub, sklejki, patyków i elektroniki (prowadzenie zapewnia MK FASTRON Drive) nawet kręcąc się "pod prąd" daje radę! Testy z obiektywem 28-135mm, przy czasach naświetlania 2 minuty dawały za każdym razem punktowe obrazy gwiazd. Na tym jednak pasmo sukcesów się zakończyło, ponieważ w moim TeeGul'u obudził się wyraźnie duch sportowca - montaż zaczął chodzić jak Kusociński, nic sobie nie robiąc z tego, że Ziemia kręci się jednak z bardzo stałą prędkością. Na każdej klatce widoczne stało się niewielkie przesunięcie w osi RA, wskazujące na problem z szybkością pracy napędu.
Trzeci dzień upłynął (dość przymusowo) na demontażu montażu (przezornie mieliśmy ze sobą odpowiedni smar) i jego gruntownym czyszczeniu - co jeszcze bardziej wzmocniły efekt szybkobiegacza - a więc albo TGSP nie lubi chodzić pod prąd, albo subtelna zmiana prędkości prowadzenia została wywołana jakąś niestabilnością w obwodzie zasilania... Tak czy inaczej, dzięki temu odkryciu musiałem odpuścić 10cio minutowe ekspozycje i zadowolić się "piątkami" a na listę Lessons Learned trafił kolejny punkt - sprawdzić, co się z tym sprzętem dzieje. Przynajmniej pecha miałem już z głowy :D
Nasz gospodarz sprawił nam ogromną niespodziankę kolejnego dnia, zapraszając nas na Braai - czyli typowego, południowoafrykańskiego grilla. Bataty, kiełbasa z Elanda, żeberka z jagnięciny - palce lizać!!! Do tego miłe towarzystwo, coraz to nowe tematy do rozmów, trochę wina - i w ten sposób rutyna dnia astrofotograficznego została przełamana! Zamiast pędzić do sprzętu - pędziliśmy raczej po różnych wątkach, pytając o lokalne zwyczaje, uwarunkowania, przeszłość i przyszłość RPA, to co się dzieje w rezerwacie i poza nim. Dość powiedzieć, że takie właśnie spotkania nadają sens i smak tego rodzaju wyprawom - i chce się tam wracać, nie tylko z uwagi na doskonałe warunki obserwacyjne. Tego dnia uczyliśmy Woutera samodzielnego ustawiania FASTRON'a na biegun - w końcu będzie mógł samodzielnie i bez przeszkód spróbować swoich sił w fotografowaniu skarbów południowego nieba. Dominik dzielnie trwał przy swoim sprzęcie, ja natomiast wyłapywałem dwugodzinne drzemki ciesząc się nienagannym prowadzeniem P2 no i przewidywalnymi "wyskokami" TGSP. Trzeba cieszyć się tym, co jest :)
Ostatniego dnia nic się nam nie chciało - tak jakby ta cisza i spokój, które za dnia ogarniają sawannę i wędrujące po niej zwierzaki udzieliły się i nam. Godziny wlokły się, a chęć do pakowania się nie przychodziła. Woleliśmy posiedzieć w fotelach na werandzie naszego domku i pogadać niż przewalać sprzęty z kąta w kąt. Ostatnia noc obserwacyjna była zresztą zaplanowana jako nieco okrojona, bladym świtem dnia następnego trzeba było jechać spowrotem do Johannesburga no i wracać do domu. Dokręciliśmy więc materiał do wcześniej obserwowanych obiektów, schowaliśmy sprzęt do walizek, siebie z bagażami - do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną. Szuter do autostrady, później jazda obwodnicą Pretorii, Centurion, krótka wizyta w Sandton i na lotnisko. Dziwnym trafem wracaliśmy obaj tym samym samolotem z Dubaju do Wawy, ale już różnymi na pierwszym połączeniu - ja tułałem się więc po OR Tambo, a Dominik zwiedzał w nocy lotnisko w Dubaju... Dolecieliśmy do domu bezpiecznie, nasze bagaże posłusznie ukazały się na przenośnikach i w ten oto sposób wyprawa AAA stała się historią.

W miarę, jak będę obrabiał kolejne zdjęcia, postaram się je zamieszczać poniżej. Wygrzebię też kilka fotek terestialnych - znaczy takich, na których widać mnie i Dominika i nawet część krajobrazu - a może nawet kilka kadrów z filmików, które kręciłem na miejscu... :)
Droga Mleczna - Canon 7D + 8-15/F4.0 @ 10mm, 20 x 5 minut.
Mgławica "łapki" - Orion StarShoot Pro + Borg 77ED.
Kocia łapka oraz mgławica wodorowa (Sco) - Orion StarShoot Pro + Borg 77ED, mozaika.
47 Tucanae - Orion StarShoot Pro + Borg 77ED.
Konstelacja Oriona - Canon 7Da + 8-15/F4.0 @ 10mm.
False comet (Sco) - Orion StarShoot Pro + Borg 77ED.
Mgławica Helisa (Helix) - Orion StarShoot Pro + Borg 77ED.
Korona południa - Orion StarShoot Pro + Borg 77ED.
2014-06-24

Przygotowania do AAA

AAA nadchodzi, AAA nadciąga, AAA jest tuż tuż! Amateur Astronomy Adventure to wyprawa pod super ciemne afrykańskie niebo, to spotkanie z dziką przyrodą i niecodzienna przygoda. Do wyjazdu zostały niecałe dwa miesiące, wobec czego przygotowuję sprzęt. Jako podstawowy zestaw posłuży mi:
  • głowica P2 z aluminiowym statywem i z napędem w obu osiach (sterownik MTS-3)
  • teleskop Borg 77ED z reduktorem / flattenerem DG-L
  • kamera StarShoot Pro z OAG i prowadzeniem via SS Autoguider lub Lodestar
Obecnie noce są na tyle krótkie, że idealnie nadają się do testów - uruchomiłem więc zestaw "wyjazdowy" i sprawdzałem na M13 jak wszystko się spisuje - jest super!
6 x 10 minut, bez filtrów, prowadzenie SSAG przez OAG, stack, curves, clean, bg adjust, flat - processing MaximDL.
2014-05-24

Żyrafidek niewypał

Medialnie nagłośnione, anonsowane gromko i przy pomocy oszałamiających liczb (ZHR=1000) Żyrafidki okazały się... niewypałem! Zamiast tysiąca zjawisk na godzinę (wiem, maksimum miało przypadać na godziny dzienne, jednak spodziewaliśmy się przynajmniej kilkunastu...) było zero albo jedno... Na kolana nie powala. W zamian za to ćwiczyłem setup wyjazdowy na AAA (już niedługo skrót zostanie rozwikłany!) w doborowym towarzystwie: Pawle, Dominiku - dziękuję za tę miłą obserwacyjną noc! A że aparat robił zdjęcie za zdjęciem - coś tam nawet widać...
Kliknij w obrazek aby powiększyć
2014-04-03

Pozorna cisza...

Cały zeszły rok minął w zasadzie bez publikacji choćby jednego zdjęcia... Co oczywiście nie oznacza, że nie robiłem zdjęć, czy też nie szykowałem sprzętu! Jak mróweczka zbieram fotony prawie każdej pogodnej nocy - ostatnio na tapecie były testy zestawu wyjazdowego (aparat z obiektywem na głowicy prowadzącej), a M51 fotografowałem w świetle... H-alfa (chciałbym, żeby wyszły na nim ładne czerwone chmurki). Na pocieszenie powiem - coś tam czasem wychodzi, choć dopiero obrobione zdjęcia to będzie coś do obejrzenia (w kolejce: M1, Crescent, Veil, NGC2903, M65/66, M82 z SN, M51...). Na obrazie M82 poniżej można dostrzec pojaśnienie pochodzące od supernowej SN2014J.
2013-08-12

Wyprawa na Perseidy

W sumie to żadna wyprawa - ot wyjazd na działkę... Tyle tylko, że w sporym towarzystwie - znajomi i przyjaciele w imponującym, piętnastoosobowym, składzie dali się namówić na siedzenie na środku pustego pola i patrzenie w rozgwieżdżone Niebo. A było na co popatrzeć - wstęga Drogi Mlecznej, dość dobrze widoczna na południowo-zachodnim fragmencie niebieskiego firmanentu, obiekty Messiera "maszerujące" wśród znanych konstelacji no i wreszcie - same "spadające gwiazdy". Pojawiały się okresowo - po kilka sztuk w ciągu 2-3 minut, po czym następowała przerwa - i tak praktycznie całą noc. Razem naliczyliśmy ich ok 40, liczbę tę uzupełniłem własną obserwacją dodatkowych 30-40 zjawisk. Dwa meteory mogę zaliczyć do bolidów, z wyraźnym fajerwerkiem (pojaśnieniem) na koniec przelotu i śladem widocznym kilka sekund. Biorąc pod uwagę dobre towarzystwo i mnogość obserwowanych obiektów - było super!
...i tylko jedna rzecz pozostawiła niedosyt - z 53 zdjęć, które zrobiłem tej nocy zaledwie jedno ukazuje Perseidka... ;) (zdjęcie wykonane na tle gwiazdozbioru Perseusza, czas naświetlania 2 minuty, bez prowadzenia; nad ślatem przelotu meteoru widoczna gromada h+Chi)
2013-04-17

Daleko a i tak z miasta...

Niby wyprawa na koniec świata, a i tak Niebo przychodzi oglądać z dachu hotelu. Niestety - obowiązki i brak czasu spowodowały, że tym razem wyprawa w super ciemne miejsce nie może się odbyć. Nie można jednak popadać w nieróbstwo - z hotelowego dachu udało mi się obejrzeć co jaśniejsze obiekty, a nawet zrobić zdjęcie :) Być może w przyszłości uda mi się lepiej zorganizować (i dogadać z Księżycem, żeby był w okolicach nowiu) i jeszcze trafię do mojego ulubionego Bateleur Natural Reserve, w którym panują warunki obserwacyjne Bortle 1..2! Na chwilę obecną musi wystarczyć taki widok:
2013-03-28

Filamenty na Słońcu

W niepamięć odeszły już dni, kiedy Słońce pokazywało tylko swoją tarczę, pozbawioną plam, protuberancji i filamentów. Maksimum zbliża się wielkimi krokami - dziś można tam dostrzec filamenty rozpinające się na długości kilkunastu średnic Ziemi! Na brzegu dobrze widoczne są protuberancje, niektóre cienkie jak szpilki, inne - w postaci szerokich i grubych łuków. Oby tylko 15 czerwca pogoda dopisała i na Pikniku Naukowym też można było tak piękne zjawiska pokazać :)
2013-03-16

Kometa PANSTARRS

Z moim synem Grzegorzem postanowiliśmy zapolować na kometę. Termin "zapolować" odebraliśmy dość bezpośrednio, w związku z czym odpowiednie do obserwacji miejsce znaleźliśmy na polu gdzieś pomiędzy Ożarowem Mazowieckim a Zielonkami. Pole okazało się dość łaskawe (=ciemne) jednak kometa, ropropagowana w mediach i zapowiadana hucznie, nie sprostała oczekiwaniom. Wizualnie na granicy dostrzegalności, trudna do odnalezienia - poruszająca się na granicy wieczornej zorzy, dobrze choć, że z wyraźnym ogonem. Pomimo prób przy pomocy dwóch różnych lornetek dopiero aparat sobie z nią poradził. Mieliśmy jednak powody do dumy - to była pierwsza dostrzeżona przez mojego syna kometa! :) Dodatkowo - wspólnie robione zdjęcia i wypatrywanie jej razem - to było to!

2013-03-03

Ceres - uchwycona (na zdjęciach)

Pierwsza pogodna noc. Po ponad czterech miesiącach chmur, deszczu, śniegu, wichur i mgieł! Powietrze czyste, arktyczne, transparencja jak należy, nawet bliskość miasta nie zaświetlała Nieba. Bliski przelot Ceres koło Beta Tau zachęcił mnie do wykonania zdjęć. Tego wieczora odwiedził mnie też Karol Wójcicki, z którym do późnych godzin nocnych "ćwiczyliśmy" robienie i obróbkę zdjęć (dziękuję za miłe towarzystwo!). Wydaje mi się, że ten wieczór był przyjemniejszy od innych - to chyba przez to długie oczekiwanie... Miło zająć się znowu (lekko zakurzonym) hobby :)
2013-02-05

(Prawie) udane obserwacje.

Błądzące po Niebie chmury nie mogły się zdecydować - raz nad głową obiecująco rozpościerał się błękit, za moment ustępując przelatującym (w imponującym tempie) kłębkom białej waty... Wieczorem było nie inaczej - cóż można zaplanować, gdy w kamerze na przemian widać gwiazdy i bezkształtną, przesłaniającą je masę chmur? Może jednak aura okaże się jeszcze przychylna - to ostatni moment na zrobienie zdjęć zimowym obiektom (chciałem spróbować NGC2237 (Mgławica Rozeta)).
2012-12-28

To już niemalże koniec roku...

O dziwo dziś rano zamiast chmur niebo okazało się być niemalże błekitne. Szybki ogląd naszego Słońca tym razem pokazał kilka "normalnych" elementów (tj. takich, które w okresie aktywnym tam powinniśmy znaleźć) - na krawędzi widać było kilka protuberancji, na tarczy - rozpięte łuki filamentów a plamy otoczone rozjaśnionymi obszarami wskazującymi na wzmożoną emisję w świetle H-alfa. Zdjęcia, wykonane przez okular (brudki widać, wiem... ;) ), poniżej:
2012-12-21

Spokój na słonecznej tarczy

Szybka wizyta na tarasie z teleskopem H-alfa ujawniła wprawdzie parę szczegółów słonecznej tarczy, jenak nasza Gwiazda Dzienna jest stosunkowo spokojna - ledwie jedna protuberancja unosząca się na małą wysokość na krawędzi. Poza obszarami koło plam nie ma nawet fialmentów - ciekawe jak długo to potrwa? Mróz nie daje za wygraną, wobec czego po kilku minutach na zewnątrz zwinąłem się do domu. Jeszcze tylko wyjdę zobaczyć, czy odrośnik poradził sobie z wczorajszym zaszronieniem teleskopu w obserwatorium...
2012-10-13..14

Ponownie do góry nogami...

Niebo na południowej półkuli kusi... Do tego stopnia, że przy nadarzającej się okazji nie mogłem oprzeć się pokusie zrobienia zdjęć i pooglądania niebieskiego spektaklu rozgrywającego się nad głową. Dodatkowo odkryłem miejsce obserwacyjne (położone 300m od poprzednio obranego), w którym jest zasilanie (a to przy astrofotografii sprawa niebagatelna!). Dość powiedzieć, że wieczorem na zachodzie pyszni się Droga Mleczna, wokół południowego bieguna niebieskiego krążą Duży i Mały Obłok Magellana, a nad ranem w zenicie widać Oriona z Wielkim Psem - to nie tylko uczta dla oka - to Nirwana obserwatorów, gdy praktycznie całą noc widać pas zodiakalny i przeciwblask, a M33 staje się obiektem widocznym okiem nieuzbrojonym... Poniżej kilka miniaturek pochodzących z tej właśnie nocy:

2012-08-31

Słońce coraz bardziej aktywne

Pojawiające się przy okazji pokazów rozczarowanie, spowodowane brakiem choćby jednej plamy na słonecznej tarczy to już przeszłość. Wybudzone ze swojego minimum Słońce pełne jest różnorodnych tworów - plam, protuberancji, filamentów. Krótka obserwacja potwierdziła obecność tych właśnie elementów - co więcej, niektóre z filamentów, rozpięte na tarczy naszej Gwiazdy Dziennej, przechodzą w widoczne poza dyskiem protuberancje. Sytuacja taka jest możliwa do zaobserwowania, dzięki ogromnemu kontrastowi jaki zapewnia podwójny etalon na wejściu teleskopu. Filamentów naliczyłem co najmniej 10, podobnie jak protuberancji. Niektóre z łuków rozgrzanego gazu, pochwyconego w linie sił magnetycznych, rozpinają się przez 1/4 słonecznej średnicy. Oznacza to, że mają one dłgość w przybliżeniu równą odległości Ziemi i Księżyca (lub też: są w stanie opleść Ziemię przy jej powierzchni 9 razy)! Złożoność, wielkość i liczebność tych właśnie struktur wyraźnie wskazuje na zbliżające się szybko maksimum aktywności (przewidywane na ten lub przyszły rok).
2012-08-12

Perseidy 2012

Perseidy do chyba najbardziej znany z rojów "spadających gwiazd", choćby ze względu na to, że ma swoje maksimum w miesiącu powszechnie kojarzonym z tym właśnie zjawiskiem. Pozorna droga spalających się w atmosferze pyłków (pozostałości warkocza komety Swift-Tuttle) wskazuje na gwiazdozbiór Perseusza, dając nazwę temu rojowi. Stosunkowo wysokie położenie radiantu (60 stopni nad horyzontem) i Księżyc zbliżający się do nowiu umożliwiły w tym roku komfortową obserwację. Korzystając z pobytu w Lisich Kątach wstałem o 2:15 nad ranem i przez 45 minut obserwacji naliczyłem 22 meteory należące do roju i dwa inne, z nim niezwiązane. Około trzeciej zachmurzyło się, wobec czego zakończyłem obserwację, przyjmując ZHR na poziomie około 30. To może nie powala na kolana, ale obserwacja w ciepłą, sierpniową noc pod rozgwieżdżonym Niebem to sama przyjemność :)
2012-06-06

Relacja z tranzytu Wenus

Aktualizacja: poskładane klatki w filmiki (format AVI)
mały format
pełen format
Na żywo spod Golubia-Dobrzynia (tu jest pogoda, w przeciwieństwie do Warszawy i okolic :) !!!)

Przyjechaliśmy na miejsce jeszcze przed wschodem Słońca - Dominik, Paweł i ja. Ustawiliśmy sprzęt i śledzimy Wenus wędrującą po Słonecznej tarczy - zobaczcie sami:

Kliknij, aby powiększyć


Jest trzeci kontakt!


To już koniec zjawiska. Następne za 105 lat...
2012-05-24

Uruchomienie SteadyStar

Dziś wieczorem po raz pierwszy udało mi się uruchomić oprogramowanie od optyki adaptywnej SteadyStar. Urządzenie wygląda na porządnie skonstruowane i działa (elektrycznie i mechanicznie) całkiem sprawnie - jednak jeżeli chodzi o jakość oprogramowania to jest to po prostu tragedia... Program można uruchomić, ściągając 3 wersje wstecz, a kamerę zobaczy po ręcznej podmianie sterowników - to nie sprzęt nawet dla informatycznego zapaleńca, nie mówiąc już o miłośniku astronomii. Dość jednak narzekania - miejmy nadzieję, że producent zadba o lepszą jakość oprogramowania w przyszłości.
Po skalibrowaniu prowadzenia i uruchomieniu współpracy z montażem postanowiłem sprawdzić jakość pracy tego cudu. Rezultaty są bardzo obiecujące - po wybraniu M3, ustawieniu gwiazdy prowadzącej i uruchomieniu guidingu / 20-30to minutowej ekspozycji (z filtrem UHCS rzecz jasna) cały kadr zapełnił się okrągłymi i bardzo ścisłymi gwiazdami! Urządzenie pracuje i do tego spełnia pokładane w nim oczekiwania :) Zobaczcie zresztą po jednej, lekko tylko opracowanej klatce M3 i M13 (obraz bez składania zdjęć i naprawy kształtu gwiazd!):

Kliknij, aby powiększyć

2012-03-08

Polowanie na zorzę polarną i Księżyc w pełni

Przelot czoła CME (Coronal Mass Ejection - Koronalny Wyrzut Masy) przez magnetosferę naszej planety nastąpił w zapowiadanym momencie (11:00 UT - link), jednak jego siła określona przez indeks Kp=5 była mniejsza od spodziewanej. Pomimo tego postanowiłem obejrzeć Niebo dziś wieczorem - niby słabo, ale nigdy nic nie wiadomo, być może druga fala przemieszcza się za pierwszą. Niestety zorzy polarnej nie było widać - cienkie pasmo chmur, ledwie widoczne w poświacie Księżyca, udawało poszukiwane zjawisko, jednak już trzy fotografie ujawniły naturę tego fenomenu (przemieszczał się po Niebie nie zmieniając kształtu). Wobec braku szans na rychłe pojawienie się obiektu obserwacji daliśmy tyły.
Po powrocie do domu wystawiłem jeszcze na moment Dobsona i popatrzyłem na Marsa i Księżyc. Po chwili intensywnego studzenia lustra głównego (wiatraki się przydają) na Czerwonej Planecie można było zobaczyć czapę polarną, wyraźnie oddzieloną ciemniejszym obszarem od reszty powierzchni, a także (momentami) ledwie widoczne zarysy szczegółów marsjańskiej tarczy. Trudności z dostrzeżeniem szczegółów nie dziwią, zważywszy na niewielkie rozmiary kątowa tarczy - zaledwie 13 arcsec. Po skierowaniu telskopu na Księżyc (założony Barlow x2) pozornie widoczna pełnia przestała nią być - w 3/4 brzeg naszego satelity był okryty pasmem cienia, z którego wystawały brzegi kraterów, ukryre libracją góry czy wierzchołki centralnych wzniesień. Nawet ta 1/4 bez cienia oferowała swoje atrakcje - bardzo wyraźnie widać było góry na obrzeżu Księżycowej tarczy. Uczta dla oka i radość dla obserwatora :)
2012-02-23

Dwie godziny dobrej pogody...

Za oknem wicher, chmury - nie chce się wierzyć, że dziś było trochę względnie dobrych warunków - dlatego postanowiłem wykorzystać tę chwilę do maksimum. Dwie godziny ekspozycji IC434 (Mgławica Koński Łeb) przy sporej rozdzielczości już wygląda nieźle, a jeżeli pogoda pozwoli na więcej... :)
2011-11-06

Pogodne noce - NEWASTRO otwarte

Pogoda sprzyja, sprzęt spisuje się bardzo dobrze a ja uczę się trudnej sztuki obróbki obrazów... Poniżej próbka tego, co się obecnie dzieje - mgławica Veil, złożona z ponad 11 godzin materiału wykonanego jako fotografie wąskopasmowe w świetle H-alfa, SII oraz OIII. Na razie jeszcze nie w tych kolorach, co trzeba (możliwe, że zmienię paletę), ale i tak ilość szczegółów jest imponująca. Postaram się zamieścić pełną klatkę już niedługo. Aktualnie pracuję nad IC405 - w sumie to bardziej sprzęt niż ja, ale już niedługo natąpi zamiana... ;)
2011-09-25

"Kosmiczna" M33

Dawno ten obiekt nie gościł na celowniku, oj dawno. Trzy noce z rzędu dostarczyły jednak 6h materiału do poprawienia wizerunku tej galaktyki - dość trudnej obserwacyjnie, jednak rewelacyjnej fotograficznie. Duży sensor w kamerze pozwolił na zrobienie zdjęcia za jednym razem, montaż zachowywał się bez zarzutu, obserwatorium na dobre zaczęło "pracować". To mi się podoba! :)

Szczegóły ekspozycji i opis - via menu galaktyki.
2011-09-02

Pogoda powróciła a i noc już całkiem długa...

Długo nie było okazji, żeby uruchomić obserwatorium - a to nie było pogody, zabrakło czasu, Księżyc przeszkadzał, noc za krótka - a czasem wszystko na raz... Parę ostatnich dni przyniosło zmianę - najciekawsze z tego wszystkiego jest to, że fotografowane obiekty nijak nie przystają do poprzednich - po prostu w tym okresie i godzinach, w których mogłem wyjść obiekty są dość "egzotyczne". Poniżej kilka zrobionych zdjęć;
Szczegóły ekspozycji i opis - via menu galaktyki, mgławice lub gromady otwarte.
2011-05-25

Dawno nie fociłem...

Noce są krótkie. Słońce nie chowa się dostatecznie za horyzont. Księżyc przeszkadza(ł). Sprzęt nie do końca gotowy (nie ma modułu pogodowego, jak zasnę słusznym snem to rano teleskop przesuwa ścianę obserwatorium ;) ). Nic to - pogoda była piękna, założyłem reduktor ogniskowej (działa!!! :) ) i cieszyłem się mogąc zrobić zdjęcia. Po próbach na M3 i NGC4666 wycelowałem na 2 godziny sprzęt w kuleczkę NGC5466 - jak tylko obrobię to zamieszczę na stronie :)
2011-04-10

Super noc

Po raz pierwszy w obserwatorium NEWASTRO działał tej nocy napęd GoTo. Zaopatrzona w nowe silniki i sterownik głowica NJP pokazała, co potrafi :) Skorzystałem więc z pięknej pogody i (po uruchomieniu sprzętu - co nie było takie łatwe) sfotografowałem dwie piękne galaktyki...
Szczegóły ekspozycji i opis - via menu galaktyki
2011-03-21

Słoneczko...

 

...w H-alfa

jakość trochę mizerna, bo zdjęcia zrobiłem zwykłym kompaktem w projekcji okularowej, ale protuberancje były dziś wspaniałe :)
2011-03-08

Dzień Kobiet - i dobrej pogody

Po złożeniu życzeń wszystkim Paniom nawet pogoda okazała się być łaskawa - całą noc było bezchmurnie a Niebo, rozgwieżdżone jak rzadko się zdarza, zapraszało do zabawy. Wystawiłem się stosunkowo późno, wobec czego rozpocząłem fotografowanie od NGC'ka w Małym Psie (CMi) aby odczekać na spotkanie z prawdziwym wyzwaniem - UGC6253 we Lwie. Ta galaktyka karłowata stanowi nie lada wyzwanie - nie można jest dostrzec ani w szukaczu ani na pojedynczych ekspozycjach. Pomogło dopiero porównywanie gwiazd ze zdjęcia z bardzo dokładną mapą - a raczej zdjęciem z DSSO... Z uwagi na ktrótkie, nie prowadzone ekspozycje wynik jest jeszcze do poprawienia, ale i tak satysfakcja jest ogromna :) Na "deser" zostawiłem sobie M63, którego nigdy wcześniej nie uwieczniłem (choć przyznaję, termin jest nieco mylący - w końcu to Wszechświat uwiecznił się sam... nad naszymi glowami ;) )

Pełen kadr jest dostępny przez galerię

2011-03-07

Pogody... chwil kilka

Zapowiadało się fajnie, wyszło... jak zawsze ;) Jeden obiekt udało mi się uwiecznić :)

Pełen kadr jest dostępny przez galerię

2011-03-05

Wyniki wyżowej pogody

Kilka ostatnich dni przyniosło naprawdę dobre warunki obserwacyjne. Z M3 i M105 "przesiadłem" się na inne obiekty, górujące na nieboskłonie - M38, M53, M67, M78, a następnie na NGC'ki - 3628 - cygaro w Triplecie Lwa, oraz 5053 - bardzo trudną wizualnie globularkę. Wyniki (wszystkie zdjęcia bez guidingu, jeszcze nie zrobiłem prowadzenia ani napędu) przeszły moje oczekiwania :)

2011-02-28/03-01

M3+M105

Dzisiejsza noc była jeszcze lepsza od poprzedniej - i to nie tylko dlatego, że udało się coś sfotografować, ale przejrzystość powietrza też była dużo lepsza :) Na początku zdecydowałem się na powtórkę z M105 - ekspozycjami 1,2,3,5 i 10 minut, następnie wycelowałem sprzęt w M3. Wstępne wyniki obróbki poniżej:

2011-02-28

Otworzyłem obserwatorium!!!

To niesamowite - po przeszło 4 miesiącach chały, chmur i chronicznego braku pogody - Niebo wypogodziło się! Wystawiłem sprzęt, i wycelowałem go w M105 - Emkę, która wiele lat uciekała uwadze i stanowiła wyzwanie. Tym razem zresztą też się jej udało, ponieważ pieczołowicie wyostrzony obraz rozjechał się wraz z malejącą temperaturą... Poczekamy, powtórzymy ;)

2011-01-04

Zaćmienie Słońca 2011

Było pochmurno, niezmiernie i niezmiennie pochmurno, jednak o 9:34, tuż po fazie maksymalnej udało mi się wykonać jedno zdjęcie!!! :) Fajne widowisko, tak, jakby ranek trwał aż do godziny 10:00 okrywając Ziemię półmrokiem. Na zdjęciach pogodowych (sat24.nl/pl) widać było wyraźnie przemykający po powierzchni cień naszego Księżyca.

2010-08-25

Jowisz przez 127ED

Przy okazji montażu płyt dachowych do obserwatorium wybrałem się z moim przyjacielem Piotrem na krótką obserwację z podwórka :) Na południowo wschodnim Niebie królował Księżyc w pełni, a obok niego - Jowisz. Ten ostatni okazał się bardzo wdzięcznym obiektem do oglądania - na początku obserwacji na tarczy przesuwał się cień Io, pod koniec maleńka tarczka tego księżyca opuściła obraz Jowisza i odmaszerowała sama w przestrzeń :) Teleskop sprawuje się REWELACYJNIE!

2010-06-16

Test NJP

Wczoraj w nocy odbył się test NJP. Przy okazji udało się zrobić dwa zdjęcia :) - M13 i M57

2010-06-12

Piknik Naukowy

W ramach uczestnictwa w PTMA wziąłem udział w Pikniku Naukowym. Cały dzień pokazywaliśmy publiczności nasze Słoneczko - w linii widmowej H-alfa, i lekko "rozłożone na części" - czyli widmo słonecznego światła. Ludzi przyszły tłumy (pomimo uciążliwego skwaru) wobec czego chętnych do oglądania znalazło się co niemiara. Poniżej link to strony Janusza Wilanda - z obszerną relacją :)
Relacja z Pikniku

2010-05-22

Inauguracja NJP

Dziś po raz pierwszy nowa głowica Takahashi NJP została użyta do obserwacji. Pomimo wysokich chmur widzialność Księżyca była doskonała. Głowica nie ma luzów, na słupie trzyma się doskonale, można wycelować teleskop na Polaris, nic nie drga. Pełen sukces! Niedługo w tym miejscu powstanie obserwatorium :)

2010-04-25

Piękna noc przed pełnią

Trochę z nienacka, a trochę dlatego, że przejrzystość powietrza była wręcz doskonała - wybrałem się pofocić u Pawła. Zero wiatru, Księżycowa tarcza niemalże biała, sprzęt (prawie) ustawiony - tylko fotografować. Okazało się, że seeing nie był rewelacyjny, a ustawianie ostrości pozostawia wiele do życznia - w rezultacie spowodowało to, że zaledwie jedna klatka nadaje się do pokazania. Zawsze jednak jedna to lepiej niż żadna ;)

I WARSZTATY ASTROFOTOGRAFII

7 kwietnia odbyły się pierwsze zajęcia w ramach warsztatów poświęconych astrofotografii amatorskiej - relacja fotograficzna poniżej.

I WARSZTATY ASTROFOTOGRAFII
2010-04-03

Praesepe czyli Rak w nowej odsłonie

Postanowiłem dziś trochę pofotografować - sprawdziłem pogodę, wystawiłem sprzęt, sprawdziłem wszystko i... no właśnie - chciałem zapolować na M105, ale ponieważ jeszcze nie wyszło zza budynku, wobec czego skierowałem teleskop na M44 - obiekt duży, wdzięczny, poza miastem widoczny nieuzbrojonym okiem, a teraz w niedalekim towarzystwie Marsa :). Niestety szybko wyszły chmury i tak już zostało - gromadka jest więc singielkiem tego wieczora :)

2010-02-07

Słoneczko po raz wtóry

Na brzegu słonecznej tarczy było dziś widać kilka protuberancji - niektóre całkiem spore (trochę ciężko ze skalą, bo trochę oznacza 2-3 średnice Ziemi...). Poniżej próbka, tym razem wykonana kamerą b/w, odpowiednio czułą w świetle H-alfa.

2010-02-07

Słońce się budzi

Po długim okresie snu nasza Gwiazda Dzienna budzi się. Na tarczy w niedzielę dominował zespół plam, oznaczony jako 1045, nad którym w linii widmowej H-alfa można było dostrzec rozpięte łuki plazmy uwięzionej w polu magnetycznym (na zdjęciu plama jest słabo widoczna w lewym górnym rogu). Na brzegu Słonecznej tarczy dominowały dwie protuberancje - jedna silniejsza, wyraźnie zaznaczona, druga słabsza, ale za to dużo rozleglejsza. Zdjęcie, wykonane w projekcji okularowej, nie oddaje w pełni tego, co było widać tego dnia (ekspozycja była ukierunkowana na protuberancje na brzegu, w związku z czym plamy są bardzo słabno widoczne). Zawsze jednak to dużo więcej, niż zdominowany przez brak jakichkolwiek plam obraz słonecznej tarczy (pomijając, rzecz jasna wiele dni, kiedy niebo było całem zasnute chmurami).

2009-09-25/26

Wyżowa pogoda

Pogoda była tak piękna przez prawie tydzień, że nie sposób było oprzeć się pokusie focenia... Księżyc jeszcze nie przeszkadzał, nie było zbyt dużego zaświetlenia - tylko działać :) Przez dwie noce z rzędu wykonywałem 20 minutowe eskpozycje - po 10 każdej nocy (na to pozwala okno obserwacyjne) - w rezultacie złożyłem 15 klatek w poniższe zdjęcie :)

2009-08-14

Krótka sesja ze Słońcem

Korzystając z błękitnego Nieba wystawiłem sprzęt i sfotografowałem Słoneczko - w świetle H-alfa było widać "obwódkę" z jarzącego się wodoru, w dwóch miejscach widoczne były protuberancje. W sumie to wyglądało to tak, jakby Słońce miało włoski - na całym obwodzie. Doskonale były też widoczne cętki fotosfery. A przy tym ani jednej plamy - Słoneczko śpi :) Całość oglądałem przez Sky90 z założonym Coronado 60/BF15, zdjęcie zostało wykonane w projekcji okularowej (wynikowo - 6 klatek nałożonych na siebie).

2009-08-12

Perseidy 2009

Tegoroczne Perseidy oglądałem nad Wisłą, koło Konstancina. W trawie piszczały komary, a ja wytrwale liczyłem "spadające gwiazdy" - i naliczyłem ich całkiem niemało, bo w ciągu półtoragodzinnej obserwacji w ziemskiej atmosferze spaliły się 53 pyłki (z czego 4 nie pochodziły z roju Perseidów). Widowisko było wspaniałe, ponieważ każdy meteor jest inny - niektóre ciężko było dostrzec, inne pozostawiały ślad widoczny jeszcze przez jedną - półtorej sekundy. Jako, że jednocześnie robiłem zdjęcia, udało się dwa - spośród tych, które przeleciały przez kadr - uwiecznić. Drugi ze sfotografowanych obiektów pojaśniał tuż przed zniknięciem - i udało się to uchwycić na fotografii :) Zapraszam do obejrzenia mini galerii:

2009-06-29

Słoneczko w H-alpha

Po południu postanowiłem na chwilę wystawić teleskop i poszukać protuberancji. Na Borg'a 77 założyłem filtr Coronado 40 i rozpocząłem poszukiwania - na początku nie było widać nic i zacząłem podejrzewać, że być może źle wyprodukowałem mocowanie do filtra... Jak się jednak okazało, sedno sprawy leżało gdzie indziej - należało odpowiednio osłonić głowę i oczy, ponieważ światło Słonecznych wyrzutów okazało się być delikatne i stosunkowo ciemne. Nie było widać wielu szczegółów, jednak w dwóch miejscach wyraźnie rozpięte na siłach pól magnetycznych "wisiały" jarzące się obłoki gazu. I choć obserwacja trwała zaledwie 20 minut to było warto :)

2009-04-26

Zlot astro w Bieszczadach - super ciemne miejsce

Z Pawłem i Dominikiem wybrałem się na zlot astro w Bieszczady. Było bardzo daleko, a trasa dłużyła się niemiłosiernie - ale było warto!!! Miejsce obserwacji jest fantastycznie ciemne - bez problemu widać światło zodiakalne, airglow jest doskonale widoczny we wszystkich kierunkach, mimo wpatrywania się w ekran komputera podczas astrofoto widać od razu gwiazdki 6,4mag (!), a Droga Mleczna (poza magiczną wręcz ilością szczegółów) jest tak jasna, że rzuca cienie za przechodzącymi postaciami!!! Uważam, że to miejsce w pełni zasługuje na ocenę 2 w skali Bortla.

Wyjechaliśmy z domu w piątek przed południem z zamiarem dotarcia na miejsce jeszcze za dnia - taki przynajmniej był plan. Z tą jazdą zeszło się nieco dłużej niż przewidywaliśmy, i "już" po ośmiu godzinach osiągnęliśmy cel - schronisko niedaleko Cisnej. Nasza miejscówka jest położona w dolinie, otoczonej ze wszystkich stron niewysokimi górami (maksymalnie można zejść na 10-15 stopni nad horyzont), co zapewnia pełną separację od potencjalnego zaświetlenia. Na miejscu, na polu przeznaczonym na obserwacje, zastaliśmy mnóstwo sprzętu oczekującego na zmrok. Nie pozostało nic innego jak przywitać się, ogarnąć miejsce do spania i zacząć wystawiać sprzęt. Nie obyło się i tym razem bez niespodzianek - teoretycznie przygotowany do sesji zestaw i tak płatał figle i nie chciał działać od pierwszego załączenia (autoguider zamiast obrazu serwował poziome paski...), jednak już po dwóch godzinach montowania, dostrajania i uruchamiania można było przystąpić do obserwacji.
Na zlot zabrałem dwa zestawy - jeden do astrofotografii (EM-100, BORG 77ED, kamera Orion 6Mpix) a drugi do obserwacji bezpośrednich (Dobson 320/1500). Okazało się, że był to strzał w przysłowiową dziesiątkę - w czasie, gdy zestaw do obrazowania trzaskał fotki jedna za drugą, mogłem zająć się wykorzystywaniem pełnych możliwości Dobsona - okazało się, że niemałym problemem jest odnalezienie Messierów wśród całej rzeszy NGCków, gwiazdy są tak gęsto upakowane i jasne, że posiadany atlas (dotąd uznawany przeze mnie za bardzo szczegółowy) nagle zaczął pokazywać tylko jasne gwiazdy... Praktycznie rzecz ujmując, każdy obserwowany obiekt ukazał się od zupełnie nowej strony - przykładowo w M51 i M101 bez większych trudności mogłem dostrzec ramiona spiralne, w M27 udało mi się zobaczyć gwiazdkę centralną (co do tej pory uważałem w moim teleskopie za niewykonalne), M57 była tak jasna, że w powiększeniu około 300x zaczynało być widać szczegóły pierścienia, gromady kuliste wypalały oczy a wyjątkowo oporne obiekty (takie, jak na przykład NGC5053, położone tuż obok M53) nareszcie pokazały się w okularze. Trudno mi zapamiętać i opisać teraz jaką plejadę obiektów widziałem. Po prostu było ich zbyt wiele - z atlasem w ręku byłem w stanie dostrzec każdą kulkę, planetarkę, mgławicę czy galaktykę. Bez przesady mogę powiedzieć, że to był raj dla obserwatora :) Około 4 nad ranem wschodnie Niebo pojaśniało i zaczęło się zbierać na wschód Słońca - dla nas był to jednoznaczny sygnał do położenia się spać.
Rano (o ile godzinę 11:00 można nadal nazwać ranem) za oknem ukazał się wspaniały widok - góry, szczelnie okryte lasem, skąpane w słonecznym blasku. W dolinach drzewa zdążyły już zaczerpnąć z tego światła i wypuścić liście, w wyższych partiach nadal dominują brązy, tu i ówdzie przechodzące w biel (pierwsze "włochate" listki wysuwające się z pączków). Widok zapierał dech w piersiach i był tak wspaniały, że trudno było uwierzyć w to, co się widzi... Po śniadaniu przyszedł czas na poprawianie sprzętu i na małą wycieczkę w góry - poszedłem z Pawłem na przełęcz, gdzie kończy się nasz kraj a zaczyna Słowacja. Zwiedziliśmy niewielką jej część (20m) i wróciliśmy na obiad. Po drodze udało mi się zrobić kilka zdjęć.
Zbliżający się do zmierzchu dzień nagle wywołał wszystkich zlotowiczów do swoich sprzętów. Zapiszczały sterowniki napędów, zaczęły szumieć wiatraki kamer, słychać było to "coś", że zaraz się zacznie, będzie ciemno i tylko rozgwieżdżone Niebo będzie nas ograniczało. Początkowo noc zapowiadała się jeszcze lepsza niż poprzednia (bo ciemno było wręcz nieprawdopodobnie) ale po 2 godzinach przyszedł wiatr, który popsuł warunki (seeing znacznie się pogorszył) i trzeba się było cieszyć bardziej wizualnie niż poprzez astrofotografię. Tej nocy widziałem najciemniejsze i najtrudniejsze obiekty, które do tej pory przyszło mi obserwować. Sesję zakończyliśmy praktycznie dopiero przed wschodem Słońca, po wykonaniu dodatkowych ekspozycji (bias, flat). Materiału do obróbki przybyło, podobnie jak wrażeń z sesji wizualnej :)
Po obudzeniu się trzeba było się spakować, pożegnać i przyrzec sobie, że w tak doskonałe miejsce jeszcze się wróci. Niebawem!

Poniżej, na szybko opracowane, M51 i M101 - konwersja do koloru, bez kalibracji, klatki wynikowe złożone jako LRGB :)

2009-04-16

Nowe ciemne miejsce

Z moim przyjacielem Pawłem wybraliśmy się na obserwacje - nie dość, że blisko (za Górą Kalwarią) to jeszcze miejscówka okazała się być dostępna i ciemna :) Samo dobre! Paweł "ćwiczył" astrofoto, ja rozstawiłem Dobsona i bawiłem się wizualnie. Na wschodzie, pomału, pojawiła się Droga Mleczna - z początku nieśmiale, walcząc z łunami miejskich świateł, później coraz śmielej, aż do momentu, gdy dostrzegalny stał się Wielki Ryft w Łabędziu. Księżyc, łaskawie, pozostawał całą sesję w ukryciu, co pozwoliło na spokojne poszukiwania niegwiazdowych obiektów.
W czasie obserwacji, widziałem: M65, M66, NGC3628, NGC3593, NGC3596, NGC3666, NGC3681, NGC3684, NGC3696, NGC3691, M95, M96, M105, NGC3371, M104 z widocznym ciemnym pasmem, M101 z NGC5485 (ramiona pozostały niewidoczne), M109 (nareszcie!), M108, M97, M53, M3, M5, M13 z NGC6207, M92 plus planetarki: NGC6210 i NGC4361. Bylo naprawdę fajnie :)

2009-04-10

Nocne łażenie po Lisich

Korzystając z okazji wybrałem się nieco pozwiedzać okolice Aeroklubu - tym razem nocą. Lornetka, latarka i do dzieła - obserwacje rozpocząłem z tarasu budynku (co zresztą okazało się najlepszym miejscem), później poszedłem na lotnisko, nad rzeczkę Osę - piękne, rozgwieżdżone Niebo towarzyszyło mi z każdym krokiem... Przez lornetkę 7x50 nie dałem co prawda rady tak dokładnie poprzyglądać się niegwiazdowym "mgiełkom" (co udało się w zeszłym tygodniu), ale za to fajnie było dla sportu poszukać różnych obiektów i przekonać się, że "nadal tam są" ;)
W czasie krótkiej (bo zaledwie półgodzinnej) obserwacji, widziałem: M101, M51, M81, M82, M65, M66, M3, M42, M44, M-ki i NGC-ki w Woźnicy i Bliźniętach, i wiele, wiele innych... Na koniec sesji, idąc przez las, miałem wrażenie, że widzę czyjeś okno, zasłonięte czerwoną zasłoną, zrobiło się też dziwnie jasno. Moje zdziwienie było tym większe, że za oba te zjawiska odpowiedzialny był... Księżyc! Las jeszcze bez liści okazał się na tyle przezroczysty, że Luna prześwitywała przez niego będąc tuż nad horyzontem. Dodatkowo naokoło naszego naturalnego satelity, jeszcze blisko horyzontu pojawiła się czerwona obwódka. Czyżby wulkaniczny pył wysoko w atmosferze? Obwódka była widoczna zarówno gołym okiem, jak i przez lornetkę. Bardzo fajna i urozmaicona obserwacja.

2009-04-02

Lisie - dachowe obiekty

Księżyc jeszcze mały (choć już trochę przeszkadzał i trzeba się było chować za kominem) więc korzystając z bytności w Lisich (patrz dział Szybowce - wraz ze znajomymi podziwialiśmy Zawody Balonowe) postanowiłem poobserwować nieco niebo. Godzina obserwacji była późna, Niebo czyste, a Lew i Panna górowały na południu - w sumie więc wybór obiektów, którym miałem możliwość się poprzyglądać, był dość przewidywalny. W atlasie wycinek zawierający gromadę galaktyk w Pannie został powiększony i wzbogacony o słabsze gwiazdki, i to właśnie okazało się dużym ułatwieniem, lub wręcz umożliwiło mi dostrzeżenie niektórych obiektów.
Udało mi się zobaczyć wszystkie M-ki z tego obszaru, ale wyłącznie dzięki temu, że wziąłem ze sobą dużą lornetkę (25x100). W mniejszej większość obiektów po prostu była zbyt mało kontrastowa. Widziałem więc: M85, M100, M99, M98, M91 (to był zdecydowanie najtrudniejszy obiekt tej nocy - nie spodziewałem się, że ta galaktyka będzie taka ciemna...), M88, M90, M89, M87, M86, M84, M58, M59, M60, M49 (ta z kolei była bardzo jasna - jednak nie tak, jak M64 - ta jest dopiero dobrze widoczna!), M64, M53, M101, M81, M82, M65, M66, M105, M95, M96, M95, M51. M61 mi jakoś umknęła (uwadze na mapie chyba, bo noc była fajna i można ją było "zaliczyć"), a M108, M109 i M97 okazały się zbyt trudne nawet jak na lornetkę giganta. Podobnie na "odkrycie" czekają w kolejce - M63, M106, M94. Super się stało, że znalazłem chwilę na obserwacje!

2009-03-01

Kometa Lulin - dostrzeżona :)

Nareszcie! Po miesiącu oczekiwania udało mi się wieczorem wyskoczyć poza miasto i popatrzeć na kometę Lulin. Ze znalezieniem nie było najmniejszego problemu - bardzo jasna, nieco wydłużona, z widocznym ogonem pyłowym, przesuwająca się bardzo szybko na tle gwiazd... Uczta dla oka (uzbrojonego w lornetkę) - przy okazji udało się przelecieć przez M41, 44, parę M-ek i NGC-ków w CMi, Mon... Bardzo się cieszę! :)

2009-02-28

Pogoda i prawa Murphy'ego

Wieczorem, ku mojemu zdziwieniu, wypogodziło się - ale cóż z tego, skoro w kalendarzu znalazła się imprezka u znajomych? Wieczorem na Niebie królował Księżyc z nieco niżej położoną Wenus. O 2 nad ranem było już "po zawodach" - tradycyjnie już miejsce gwiazd zajął Stratus (wersja St opa) i nie było co marzyć o oglądaniu czegokolwiek... Echhh - może jeszcze się uda.

2009-02-26/27

Polowanie na kometę Lulin

Nie ma to jak chmury - zamiast tracić czas na oglądaniu nocnego Nieba siedzi się w domu ;] Zachęcony widoczną na zdjęciach satelitarnych przerwą w chmurach postanowiłem trochę się przyłożyć do obserwacji - w końcu komety to w większości zjawiska jednokrotne... Ściganie owej przerwy w chmurach w istocie zawiodło mnie w okolice Mławy, gdzie okazało się, że przerwa owszem - jest, ale tylko po to, żeby była szczelnie wypełniona inną formą chmur - St opa. Cóż - przynajmniej próbowałem :)

2009-01-18

Fotki w H-alpha

Sprzyjająca pogoda to jest to :) Trzy pogodne noce pod rząd (11, 12 i 13 stycznia) ćwiczyłem robienie zdjęć w H-alpha różnym obszarom w Orionie. Próbne zdjęcia Rozety okazały się nie trafione - dosłownie i w przenośni (nie trafiłem kadrem na właściwe miejsce i wyszedł tylko malutki fragment mgławicy w narożniku), ale już Koński Łeb i Wielka Mgławica w Orionie wyszły ciekawie. Zapraszam do Galerii (sekcja Mgławice)...