2017-12-14

Słoneczko już za horyzontem...

2017-12-05

Zdjątko z wysoka przy okazji pewnego szkolenia...

2017-11-02

Perspektywa? Deszczu!

2017-10-16

Niespodziewanie, po pochmurnym weekendzie, pogoda poprawiła się na tyle, że nad głowami zagościł niezmącony niczym błękit. W drodze do pracy jeden z sadów jakby ustawił się do zdjęcia - zieleń ustępuje już wszędzie kolorom jesieni :)

2017-05-01

W poszukiwaniu koloru :)

Tym razem niech historię opowiedzą same zdjęcia...

2017-04-30

Nowa odsłona strony NEWASTRO

Po przesiadce na nowy CMS obiecuję, że wiadomości będą pojawiać się teraz równomiernie :) :) :)

Na zachętę - jedno nowe zdjęcie z "wiosennej" kolekcji:


2016-11-11

Idzie ku zimie, a relacji nie było już tak długo...

Zmiany, zmiany - a to pochłania dostępny czas. Rok ma się ku końcowi, a na stronie relacji nie przybyło...
Do tej pory wydarzyło się bardzo wiele - szkoła średnia mojego syna, pierwsze kroki córki, ślub (to już mój własny), występy na Mistrzostwach, zmiany na polu zawodowym. A za oknem zawitała zima - choćby na chwilę, ponieważ śnieg już topnieje, ale jednak! Postaram się wrócić do relacjonowania tego, co się dzieje - w końcu życie toczy się nieprzerwanie do przodu :)
2016-04-02

Spacerem ku wiośnie

Spacer po Kabatach nadal zmusza do oglądania zimowych brązów i szarości. Nie wszędzie jednak! Nieśmiało, wraz z powoli rosnącymi temperaturami pojawiają się pierwsze oznaki zieleni, a w jednym z zakątków, osłoniętym od wiatru za to spoglądającym na przechodzące po niebie Słońce - znalazłem nawet pierwszy kwiat :)

2016-02-09

Czy to możliwe, żeby cisza trwała tak długo?

Najkrótsza odpowiedź - niemożliwe! Po prostu w natłoku różnych pomysłów, zdarzeń, obowiązków (niektórych przyjemnych!), spotkań, czasem snu - po prostu brakuje czasu na regularne uzupełnianie strony. A przecież 2015 rok obfitował w wiele wydarzeń fajnych i ciekawych:

  • Mistrzostwa Polski w Akrobacji Szybowcowej
  • Wyprawa do Afryki - kolejna (piąta już) przygoda w RPA: AAA2015
  • Wiele wypadów tu i ówdzie, okraszonych pięknymi, często unikalnymi zdjęciami
  • Październikowe święto - czyli urodziny naszej małej córeczki :)
  • Wózkowe wojny - czyli wypady bardziej lub mniej planowane, już w komplecie
Trudno się więc dziwić, że bilans wpisów w ubiegłym roku to równe zero. Obiecuję, że w tym nadrobię zaległości. Już w lutym planuję rozpoczęcie treningów do MP, na koniec miesiąca - czeka mnie sesja umoralniająca, czyli Konferencja Lotno-Techniczna w Lisich Kątach, w kwietniu wydarzy się zapewne trening Kadry, koniec maja - wypełnią Mistrzostwa Polski, w chwilę później - wakacje z moim synem... Można tak wymieniać bez końca, a przecież jest jeszcze astronomia - czyli polowanie na każdą wolną od chmur nocną chwilę! Najfajniej chodzi się jednak na spacery z Młodą - to taki przyjemny moment wytchnienia od codziennego biegu :) :) :)
2014-05-16

Uroki deszczu...

Deszcz, choćby i najbardziej rzęsisty - w końcu ustaje. Po nim, na wszystkich przedmiotach, roślinach i - czasem ludziach ;) - zostają kropelki. Bywają uciążliwe, ale czasem są całkiem ładne! Zobaczcie jak to dziś wyglądało na moim tarasie...

2014-05-10

Sandomierz, Turbia, latanie...

Zaproszenie do polatania można swobodnie połączyć ze zwiedzaniem: Wyprawa do Turbii (zakończona lotniczym sukcesem!) pozwoliła mi na odwiedzenie Sandomierza - przedwieczorne klimaty, Słońce przeświecające tu i ówdzie, ludzie powoli snujący się ulicami... I choć na zobaczenie tego pięknego miejsca była tylko godzina, to myślę, że została bardzo dobrze wykorzystana!

2014-02-26

Zima w ... lecie?

Jest tak ciepło, że szusowanie na nartach wydaje się niemożliwe... A jednak! Na Górze Kamieńsk koło Bełchatowa nadal leży jeszcze resztka śniegu. Tak, jak to określił mój syn - jazda jak po cieście. W słońcu tego dnia było 17.5C, doskonała pogoda, praktycznie bez wiatru, piękne widoki - czego można chcieć więcej? (Wiem, wiem - żeby śnieg to był sypki puder, ubity ratrakami na sztruks, a stok miał 10km długości ;) ) Może za rok, teraz i tak mieliśmy mnóstwo frajdy! :)

2014-02-09

W poszukiwaniu kolorów

Zima... Las bardziej przypomina szaro-brunatno-brązową masę. Nie wszędzie jednak - na Kabatach i w Łazienkach odnalazłem jednak jakieś barwy - a do tego przejechałem sobie przez Warszawę na rowerze :)

2014-01-28

Pacman...

Rano na czujniku pogody siedział sobie malutki Pacman... :)

2014-01-17

Trasa powrotna... zmieniona

Niespodziewany wyjazd za dużą kałużę, szybki powrót i ... zmiany po drodze ;) Zamiast oglądać "znany" z podróży "tam" Waszyngton niespodziewanie wylądowałem na Newark w Nowym Jorku - wobec czego złapałem za aparat i ustrzeliłem Manhattan w oddali :) Na miejscu (Raleigh) nie zrobiłem nawet jednego zdjęcia - nie było jak, bo 3 dni połączone z intensywną pracą to nie klimat do wycieczek... Następnym razem - Karolina Północna jest całkiem ładna - mnóstwo jezior, lasy, w dzień pełne Słońce i błękitne niebo!

2013-11-11

Spacer po okolicy

Spacer po Kabatach i nad Wisłą pozwolił na zobaczenie z bliska ostatnich kolorów, gdzieniegdzie po miedzy przemykały bażanty, po niebie snuły się ułożone w fale chmury... Jeszcze niedawno liście na drzewach oznajmiały pełną feerią barw nadejście jesieni, a teraz - nagie, czekają na nadejście śniegów i mrozów. I choć do brązów i szarości przyjdzie się nam przyzwyczaić (a na zielenie - poczekać) to nawet ta "smutna" pora ma swój urok :)

2013-11-01

Palmiry nocą

Tegoroczne spotkanie z Naszymi bliskimi, którzy odeszli już z tego świata, uzupełniłem w gronie przyjaciół i znajomych wizytą na cmentarzu w Palmirach. I choć była to wyprawa przez las w całkowitych ciemnościach, w doborowym towarzystwie, to i tak w pamięci pozostanie przede wszystkim obraz rozświetlony zniczami...

2013-06-28_07-07

Wakacyjne wyprawy

Na wakacyjny wyjazd z moim synem wybraliśmy w tym roku Mazury. Duża łajba, zgrana załoga, przestrzeń jezior i wiatr w żaglach - tego nam było potrzeba. Co prawda czasem prawie nie wiało, innym razem - wiało aż za dobrze (zobaczcie zdjęcie poniżej), ale i tak było super! Pokonaliśmy trasę od Węgorzewa aż do Wierzby, odwiedzając po drodze porty duże i małe, te tchnące blichtrem i te lekko zapomniane (ale z duuuużo lepszą atmosferą). Wieczorami graliśmy w piłkę, smażyliśmy kiełbaski na ogniskach i cieszyliśmy się wspólnym wyjazdem. Obaj chcielibyśmy powtórzyć tę przygodę za rok :)

2013-06-19

Po Warszawie przejazd wieczorny

Zaczęło się delikatnie - ot spacerek na rowerze po Kabatach. W miarę pochłanianych kołami kilometrów apetyt rósł, stopniowo przekształcając "spacer" w całkiem niezłą wyprawę. Nowa Iwiczna - Kabaty - Ursynów - Trasa Sierkierkowska - Wał Miedzyszyński - Stadion Narodowy - Pałac Kultury - i Puławską do domu. Razem: 2 godziny i 45km - dla zdrowia jak znalazł, a i Warszawa wieczorową porą okazała się całkiem urocza. Zmęczony ale usatysfakcjonowany wróciłem do domu, a poniżej załączam zdjęcie z tej przejażdżki.

2013-06-15

Piknik Naukowy Polskiego Radia oraz Centrum Nauki Kopernik

150 tysięcy odwiedzających, kilkadziesiąt stanowisk wystawców, scena i towarzyszące całej imprezie "wybuchowe" występy - tak właśnie wyglądał XVII Piknik Naukowy. Wraz z uczniami z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Legionowie dzielnie reprezentowałem PTMA, pokazując na żywo obraz Słonecznej tarczy w świetle H-alfa. Piękna pogoda zachęciła odwiedzających, a zadawane pytania (za ciekawe pytanie można było wygrać astro-zdjęcie albo program planetarium) swoim poziomem przypominały często poziom teoretycznych rozważań naukowych, i to na najwyższym poziomie! Gardło wytrzymało, choć rozmowa, prowadzona w sposób ciągły pomiędzy 10:30 a 20:00 wieczorem, szczególnie w obliczu niewielkiej odległości od sceny i nagłośnienia, była dużym wyzwaniem. Lubię takie imprezy! :)
{zdjęcie zamieszczę, jak tylko zgram materiał z aparatu - ledwie kilka klatek byłem w stanie zrobić...}

2013-04-17

Ponownie w Afryce!

Po raz kolejny zawodowe sprawy przeniosły mnie na Czarny Ląd. I choć tydzień nie zaczął się różowo (z walizki skradziono mój kapelusz) to jednak przeżycia są niezapomniane... Wieczorami jest przyjemnie ciepło (ok 18C), Niebo skrzy się gwiazdami (i przyrastającym z dnia na dzień sierpem Księżyca) a w dzień dusza szybownika krąży pod chmurami Cu rozpiętymi (tak na oko) na grubo ponad 2 kilometrach. Do tego mam uwierzyć, że się tu ma ku jesieni - a przecież widać zieleń, ba, po ostatnich opadach nawet wodę w rzekach i strumykach. To miły kontrast, szczególnie gdy przypomnę sobie Święta sprzed dwóch tygodni, gdy o zieleni można było tylko pomarzyć - głównie z powodu zalegającej wszędzie bieli ;)

Korzystam więc z uroków tego nagłego przeskoku do lata: wybrałem się wieczorem na spacer na Nelson Mandela Square - przez chwilę wydawało mi się nawet, że Nelson przypatruje się Krzyżowi Południa :)

2013-02-06

Zima OFF, Zima ON

Jak w tytule - raz ponuro a raz biało - i nie wiadomo kiedy nastąpi przełączenie (no dobra - z prognoz wiadomo, ale jakby tak posiedzieć bez netu ani radia, to można się zdziwić...). Przemianę uchwyciłem w obiektywie :) Tylko nad głowami wiecznie skucha - ani to pogodnie, ani słonecznie. Już wczoraj wieczorem się szykowało na "lepsze" - i co? Chmury przyszły...

2013-01-31

"Włoskie" narty

Przepiękne widoki, doskonale przygotowane stoki - tak właśnie wygląda narciarski krajobraz Folgarida-Marilleva-Madonna di Campiglio :) Pięć dni białego szaleństwa, zaledwie kilka zdjęć - w końcu trzeba się nacieszyć tym, co można tam zrobić. Jesteśmy w tym miejscu już piąty raz i nadal się to nie nudzi. Hotel, prowadzony "rodzinnie" zapewnia super atmosferę no i wyborne jedzenie (kucharz to naprawdę duży plus Gran-Bait'y). Od rana do nocy stoki są równe (no może poza miejscami, gdzie narciarze-skrobaki usypują muldy) a ochota na jazdę - wciąż trwa. Do zobaczenia za rok :)

2013-01-23

Niecodzienny widok z biurowego okna...

Biurowe okno niby zwykłe, powszednie. Za to widok - zupełnie odmienny! Pozdrowienia z Dubaju :) Lot na miejsce okazał się koszmaro-przygodą (bo niby jak można inaczej określić dobę przymusowego pobytu we Frankfurcie?) trwającą dużo dłużej niż zaplanowałem, ale za to na miejscu w środku zimy spaceruje się w krótkim rękawie. Na razie codzienna "orka" po 11-12 godzin nie pozwoliła mi nawet na zwiedzenie okolic hotelu, ale może jeszcze się uda... Powiem tylko - fajne jest metro, które falami płynie obok głównej autostrady - tylko, że rano niewiele widać, bo mgła znad zatoki swoimi objęciami zasłania wszystko. Dziś wypogodziło się na tyle, że strzelista igła Burj Khalifa nareszcie pokazała, co tu jest najwyższe ;)
Na zdjęciu poniżej trudno tę "igłę" w stogu... drapaczy chmur odnaleźć, ponieważ zrobiłem je jeszcze podczas ustępującej mgły a do tego przez brudne okno... Ale jest tam i niedługo postaram się zrobić zdjęcia z bliska! Zresztą - pozornie sięga do połowy strojącego na pierwszym planie wieżowca, poza tym, że wieżowiec stoi dwa kilometry od biura, a wieża - 20... ;)

2013-01-10

The Machine ;)

Znudziły mi się krzywe cięcia i ręczne wiercenie płytek drukowanych - postanowiłem wybudować sobie frezarkę cnc :) Maszyna, początkowo wyłącznie w projektach i planach, nabrała wreszcie kształtów. Jako podstawowy materiał wybrałem grubą sklejkę, uzupełniając ją wzmocnieniami i usztywnieniami - takie rozwiązanie powinno zapewnić odpowiednią powtarzalność w pracy. Na zdjęciu bieżąca wersja - jeszcze bez silników i śrub pociągowych, ale za to z wrzecionem. Uruchomienie - po dodaniu napędów i elektroniki.

2013-01-03

Tatry w chmurach i ciekawy powrót - przez Mordor ;)

Ostatni dzień pobytu w górach przeznaczyliśmy na odwiedziny w Zakopanem. Żeby było jasne - nie chodziło o samo miasto, bo tam tłumy (i, prawdę powiedziawszy, więcej Rosjan niż Polaków...) ale o wycieczkę w nasze Tatry. Z uwagi na słabe warunki pogodowe (padał śnieg) wybrakliśmy schronisko na hali Ornak jako cel naszej wycieczki. Po drodze szaro, jedyne napotkane kolory to te ukryte w strumieniu i gdzieniegdzie zachowanych mchach... Na drodze przydały by się raki - wyślizgane do żywego ;) - ale i tak było pięknie :) Wspaniała, długa wycieczka, z ośnieżonymi szczytami majaczącymi w oddali (i chmurach) - ponownie napełniliśmy pamięć czymś wspaniałym!
W drodze powrotnej spotkaliśmy się oko w oko z siedzibą Saurona ;) W Nowym Targu dworzec Pekaes'u może spokojnie "robić" za Mordor - w galerii kilka ciekawych ujęć tego miejsca...

2013-01-01

Zdobywcy Nowego Roku

Kontynuując tradycję zapoczątkowaną kilka lat temu, pierwszy dzień Nowego Roku oznacza nową przygodę - niepowtarzalną i ekscytującą. Jeżeli doda się do tego piękno Pienin, szumiący wokoło las i panoramę Tatr widoczną na horyzoncie to w pamięci pozostają niezatarte wrażenia. Nasza wędrówka - z Krościenka na pobliskie wzgórze, którego szczyt okazał się dla nas łaskawy, oferując wspaniały widok we wszystkich kierunkach - pozwoliła nam też poznać trudy wędrówki w zimowych warunkach. Na szlaku na przemian - ubity śnieg albo zamarznięte lodowe kaskady, pewne oparcie dla stóp albo zdradliwa ślizgawka wróżąca bolesny upadek, ostatnie znaki minionego lata w postaci jagód czy jarzębin albo surowa, zimowa szata ubrana w brązy i szarości. Tak musi zostać, aż do czasu, gdy coraz śmielej operujące Słońce przywróci zielony "blask" temu miejscu.
Korzystając z okazji życzymy Wszystkim odwiedzającym:

Szczęśliwego Nowego, 2013, Roku!!!


2012-12-31

Narciarski Sylwester

Okazja do pojeżdżenia? Jak najbardziej, szczególnie gdy do Szczawnicy jest nie 400 tylko 3 kilometry. Piękna pogoda i nienajgorsze warunki śniegowe (ok, mogło być trochę mniej lodu a więcej ubitego śniegu, ponieważ w wąskich miejscach królowały muldy) umożliwiły cieszenie się zimowym szaleństwem.
Wieczorem pod wyciągiem przygotowano koncert i pokaz sztucznych ogni - jak się okazało kapela grała jak należy a pokaz jest żelaznym punktem Sylwestra w Szczawnicy - naprawdę zapierał dech w piersiach! W Nowy Rok weszliśmy zatem w szampańskich nastrojach (korek poleciał, a jak :) )

2012-12-30

Wędrówki Starego Roku

Na wyjeździe w Pieniny wędrowaliśmy z Misią po górach. I pomimo tego, że obecna zieleń to ledwie echo letniej szaty, to jednak krajobrazy ubrane w brązy i szarości, tu i ówdzie przypruszone bielą, nadal urzekają swoim pięknem. Wyprawa, początkowo będąca spacerem, pozwoliła nam na podziwianie wspaniałych widoków, rozściełając przed oczami bajeczne krajobrazy. Na horyzoncie majaczyła Wysoka, bliżej - pasmo Palenicy, na południu - Trzy Korony, a na ich tle - Czerteż, Czertezik i Sokolica. I nawet kilka zdjęć udało się zrobić :)

2012-08-04..05

Mazury AirShow

Rozpocznę tak - dla pilotów i prezenterów: brawa i "piątka", dla organizatorów: "dwója"... Opis imprezy na stronie AKJ - miód i ekscytacja - w programie zawarto występy wielu formacji akrobacyjnych (The Flying Bulls, 3AT3, Orliki, Biało-Czerwone Iskry) oraz pokazów indywidualnych (Uwe Zimmerman, Ireneusz Jesionek, Artur Kielak, Dawid Sobieszek, Robert Kowalik i Ireneusz Rozum). Do momentu rozpoczęcia pokazów nie pojawił się jednak oficjalny program, niektóre z opisanych atrakcji nie pojawiły się wcale natomiast gwóźdź programu czyli występ Iskier został odwołany bez podania przyczyn na 25 minut przed terminem (nomen omen - był to jedyny zapowiedziany występ na całej imprezie - i miał mieć miejsce na sam koniec)... Muszę przyznać, że popisy Czechów w Zlinach (The Flying Bulls) i precyzja ich lotu to klasa sama w sobie, podobnie miło było popatrzeć na Uwe szalejącego w Ekstrze raz za razem. Na Niebie pojawiały się co chwilę starsze konstrukcje, niektóre samoloty były w stanie wylądować na tafli jeziora i prezentować się publiczności z bliska. Bardzo ciekawy pokaz dała też nasza Policja, uczestnicząc śmigłowcem Kania w pokazach ratowniczych. Skoczkowie spadochronowi mieli nie lada zadanie - lądowanie odbywało się na małym, wydzielonym skrawku plaży tuż koło podziwiającej podniebny spektakl publiczności.
Podsumowując - impreza ciekawa, odbywająca się w pięknej scenerii i z fajną oprawą (Tadeusz Sznuk potrafi poprowadzić taką imprezę - mir i profesjonalizm, to się czuje!), jednak to zapowiedziane pokazy przyciągają oglądających i trzeba zrealizować złożone obietnice. Mam nadzieję, że organizatorzy wezmą to sobie do serca i za rok zobaczymy jeszcze więcej atrakcji.

2012-07-01..07

Krutynią spływ - z młodzieżą

Tegoroczne wakacje z synem rozpoczęliśmy spływem - w towarzystwie jego rówieśniczki - Ady. Pogoda była mocno w kratkę, a mimo to spędziliśmy na wodzie pełne 6 dni i nie daliśmy się "zatopić" ;) Od pierwszego dnia towarzyszyły nam burze, ale tylko na pierwszym biwaku trzeba było poprawiać mocowanie namiotu i czekać blisko 3 godziny na poprawę pogody. Każdego kolejnego dnia burze nas już omijały i występowały raczej w formie dopingu do szybszego wiosłowania ;) Temperatury były wysokie i wyciskały z wioślarzy siódme poty, a mimo to młoda obsada osiągnęła ostatniego dnia taki poziom, że ciężko im było dorównać. Przy okazji przemierzania mazurskich jezior łowiliśmy też ryby, jednak dopiero po osiągnięciu wpływu na Krutynię z jeziora Mokrego znaleźliśmy miejsce w którym okonie wpadały w wieczorny szał - każde z nas mogło połowić do woli :) Bardzo udany wyjazd, no i Załoga w doskonałych humorach!

2012-06-02

Tęcza

Kiedy siedziałem w kuchni, na balkonie zobaczyłem Słońce i padający deszcz. Pomyślałem, że po drugiej stronie budynku mogła utworzyć się tęcza. Kiedy podbiegłem do okna, zobaczyłem zjawisko pełne kolorów. Po chwili wziąłem aparat i wybiegłem z tatą na podwórko. Grzegorz.

2012-03-17-20

Pieniny

Razem z Misią pojechaliśmy na przedłużony weekend w Pieniny. Pogoda pierwotnie nie zapowiadała się rewelacyjnie (pierwszego dnia wiało i było zimo - zaledwie 14 stopni) jednak w pozostałe dni nadrobiła z nawiązką - każdego ranka witało nas błękitne Niebo i grzejące Słońce :).
Pierwszego dnia zaatakowaliśmy zamki, jako że ta forma turystyki wobec chłodnych powiewów wiatru przemawiała do nas najbardziej... Rozpoczęliśmy w Niedzicy, zwiedzając zamek, wozownię i spichlerz, następnie statkiem przez Jezioro Czorsztyńskie przemieściliśmy się do drugiego zamku, kiedyś położonego nie nad jeziorem ale po drugiej stronie doliny Dunajca. Oba zamki zostały dobrze przygotowane do zwiedzania i przynajmniej po części odrestaurowane. Po zakończeniu zwiedzania, na tamie zbiornika znaleźliśmy sprytnie namalowany obraz, który sfotografowany pod odpowiednim kątem przypomina 3D (zobacz w galerii poniżej), oceniliśmy szanse na spływ przełomem Dunajca w kolejnych dniach pobytu a na koniec z mostu w Sromowcach Niżnich podziwialiśmy Trzy Korony. Relacja fotograficzna z tego dnia poniżej:
Kolejny poranek przywitał nas już pełnym Słońcem i piękną pogodą, postanowiliśmy zaatakować znajdujące się w pobliżu szczyty. Na pierwszy ogień poszły Trzy Korony, gdzie wycieczka jest zróżnicowana pod względem stromości podejścia a widoki zapierają dech w piersiach. Na najwyższym szczycie straż Parku zainstalowała wygodne podejście na podest, z którego widok jest oszałamiający. Niestety - frekwencja bywa tam bardzo duża, i czasu na samym wierzchołku jest za mało... Po zejściu ze szczytu, przez Górę Zamkową i przełęcz dotarliśmy w pasmo Pieninek, gdzie przez Czertezik i Czerteż doszliśmy na Sokolicę. Góra, o prawie pionowych południowych ścianach, oferuje przepiękny widok na przełom Dunajca, płynącego ponad 300m niżej. W skały wczepiona stoi sosna reliktowa - trudno uwierzyć, skąd czerpie wodę i jak udało jej się tak długo przetrwać. Wygląda to po prostu fantastycznie :)
W sobotę postanowiliśmy dać trochę odpocząć nogom (poprzedni dzień to ponad 8 godzin na szlaku!) jednak nie skończyło się nie tylko na Wąwozie Homole - po "rozgrzewce" weszliśmy na Wysoką, gdzie w spokoju i bez tłumów można było podziwiać panoramę Tatr i Pienin oraz szczytów Beskidu Żywieckiego i Bieszczad - widoczność spokojnie sięgała 200km! Po zejściu (na Wysokiej ostatni odcinek jest bardzo stromy) ruszyliśmy do Szczawnicy na rowery - wzdłuż Dunajca biegnie droga aż do Czerwonego Klasztoru po stronie słowackiej. Ze znanej nam kładki ponownie podziwialiśmy Trzy Korony - byliśmy tam dzień wcześniej :)
Wyjazd kończył się w niedzielę, i w zasadzie dzień ten był poszukiwaniem sposobu na zatrzymanie czasu - zupełnie nie było ochoty na powrót. Spływ przełomem Dunajca dostarczył niezapomnianych wrażeń, i choć trwa ponad dwie godziny to nie dłużył się ani przez moment - załogę Flisaków mieliśmy zaiste doborową ;) Jakby tego było mało pasażerowie okazali się równie wygadani i dowcipni, co zapewniło doskonałą zabawę i niezapomniane wrażenia. Po zakończonym spływie wjechaliśmy na Palenicę i stamtąd, trzymając się mniej-więcej szlaku zeszliśmy na dół. Po drodze, po stronie słowackiej panoramy zapierały dech w piersiach i porządnie odcisnęły się w szarych komórkach - oby na długo! Po obiedzie ruszyliśmy w drogę powrotną - z obietnicą powrotu: lokalesi zgodnie twierdzą, że Pieniny jesienią wyglądają kolorowo i tajemniczo...

2012-05-12

Piknik Naukowy 2012

Wspaniała frekwencja, duże zainteresowanie tematami astronomicznymi, mnóstwo pytań i rozdane prawie wszystkie ulotki - tak w skrócie można podsumować tegoroczną edycję Pikniku Naukowego i wkład Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii w jego organizację :)
Rano pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie - o 6:15 świeciło Słońce, po to tylko aby ustąpić chmurom i ulewnemu deszczowi zaledwie godzinę później. Obawialiśmy się, że na Pikniku może zabraknąć zwiedzających, jednak wątpliwość ta okazała się absolutnie nieuzasadniona już o godzinie 11. Pomimo padającego wciąż deszczu ludzi pojawiało się więcej i więcej. O 14:00 praktycznie wszystkie stanowiska oblegał stały tłum odwiedzających, a zainteresowanie nie malało do momentu oficjalnego zamknięcia imprezy.
Na naszym stanowisku, współdzielonym tak samo jak w poprzednim roku z Zespołem Szkół Ogólnokształcących nr 2 z Legionowa, atrakcji nie zabrakło:

  • Teleskop optyczny - plamy słoneczne
  • Teleskop H-alfa - wygląd Słońca w paśmie emisyjnym wodoru (protuberancje)
  • Spektroskop amatorski - badanie składu chemicznego Słońca, ocena widma różnych źródeł światła
  • Pomiar obwodu Ziemi metodą starożytną
  • Odkryj gwiazdę supernową
  • Wielościany foremne i prawa Keplera
  • Jasność odległych źródeł światła
  • Origami - jak zrobić coś interesującego z papieru (bardzo silnie wspierane przez uczniów ZSO i oblegane przez zwiedzających :) )
Pokazy, początkowo statyczne (padający ciągle deszcz), nabierały tempa wraz z poprawą pogody. Coraz większa liczba chętnych i pytań zadawanych podczas rozmów wystawiała na próbę zarówno cierpliwość odwiedzających jak i wytrzymałość naszych strun głosowych... Do poszczególnych pokazów / doświadczeń ustawiały się kolejki, nie nadążaliśmy z podawaniem wyjaśnień. Wśród pokazów astronomicznych szczególnie dużym zainteresowaniem obdarzono doświadczenie z badaniem składu chemicznego Słońca, polegające na obserwacji prążków absorbcyjnych w rozłożonym świetle naszej Gwiazdy Dziennej. Uczestnicy bez większego trudu odnajdywali elementy charakterystyczne dla obecności pierwiastków takich, jak wodór, sód, magnez czy żelazo.
Cieszymy się bardzo, że mogliśmy dostarczyć zwiedzającym dużo nowych wiadomości, zachęcić do oglądania nocnego Nieba no a przede wszystkim dostarczyć pozytywnych wrażeń i przyjemności z uczestnictwa w Pikniku. Do zobaczenia za rok!
2012-03-20..30

Daleko, daleko

Wyprawa na Czarny Ląd, choć napędzana firmową potrzebą, jest czymś niepowtarzalnym :) Po długim, ponad dziesięciogodzinnym locie Airbus 380 dotknął wreszcie kołami Afryki. Lotnisko OR Tambo jest położone na obrzeżach Johannesburga, z miastem łączy je nitka bardzo nowoczesnej (i strzeżonej - nie wolno wsiadać z gumą do żucia!) kolei. Po 15 minutach byliśmy całą "firmową" ekipą na miejscu. Pierwszy tydzień życie płynęło w rytmie dwóch nurtów - dziennego, napędzanego biurowym pośpiechem, oraz wieczornego - gdy wchłaniał nas lokalny klimat.
Słońce, zgodnie z ustalonym porządkiem wstawało na Wschodzie a zachodziło na Zachodzie - odmienne zachowanie przejawiało się jednak w kierunku, w którym się poruszało - tuż po ukazaniu się nad horyzontem rozpoczynało wędrówkę w LEWO zamiast w prawo, a w południe było na Północy... W nocy Niebo rozświetlał Krzyż Południa (który dostrzegłem już z miasta), Alfa Centauri, Canopus - a znane nam gwiazdozbiory "odpoczywają" do góry nogami. Lokalesi na "chłodno" mówią wtedy, gdy w dzień jest 22C... Takie to miejsce ;)
W piątek udało mi się po pracy pojechać w miejsce zupełnie unikalne - 200km poza miastem, w bezpiecznym zakątku wskazanym przez Johannesburg Astronomical Society (dzięki Lerica!), mogłem podziwiać Południowe Niebo w całej krasie :) Wielki i Mały Obłok Magellana na południu, Krzyż Południa z Workiem Węgla wbudowane we wstęgę Drogi Mlecznej, Omega Centauri świecąca tak jasno jak gwiazda, pasmo Zodiakalne i przeciwblask wiszące całą noc w okolicach Lwa a na koniec nocy - pokaz Drogi Mlecznej w całej okazałości - to tylko niektóre z atrakcji tej nocy. Biegające naokoło zebry i jakieś psowate wyjące w sawannie to dodatki, których się nie zapomina ;) Rano wybrałem się jeszcze na fotograficzne polowanie zakończone całkiem udanymi zdjęciami.
Nasi lokalni koledzy zgotowali nam jeszcze na niedzielę małe safari w parku Pilanesberg - w przeciwieństwie do mojego nocnego miejca postoju park ten wysokim ogrodzeniem oddziela dzikie zwierzęta wewnątrz od ludzi na zewnątrz. Widzieliśmy więc słonie, żyrafy, gnu, guźce, kudu, springboki, nosorożce, hipopotamy i inne. Co za przeżycia - myślę, że galeria lepiej opowie ten fragment historii. Po dwóch tygodniach na miejscu wróciłem do domu z ulgą, a jednocześnie oczekiwaniem - niedługo ponownie tu zawitam :)

2012-02-12

Zima nad Pilicą (Nowe Miasto)

Pilica, skuta lodem, tylko gdzieniegdzie zachowała otwartą powierzchnię. Silne mrozy wyrzeźbiły na jej tafli fantastyczne kształty, pod kilkudziesięcio centymetrową warstwą lodu można było popatrzeć na płynącą wodę. I mimo tego, że w nocy było -18 to w dzień Słońce stwarzało niepowtarzalny nastrój. Po zamarzniętej rzece biegały lisy, na skrawku otwartej wody spotkaliśmy łabędzie, a witki z baziami przypominały o falstarcie przyrody związanym ze styczniowymi ociepleniami. Było na co popatrzeć i co sfotografować. Dnia dopełnił piękny zachód Słońca :)

2012-01-29

Otwarcie Stadionu Narodowego

Zgodnie z zapowiedzią - fotorelacja z otwarcia Stadionu Narodowego. W sumie mocno uproszczona do... pokazu ogni sztucznych ;)

2012-01-21_29

Wyjazd na narty

W dużym skrócie - bajka :) :) :) A w wersji nieco dłuższej też warto przeczytać: razem z Renatą i moim synem Grzegorzem pojechaliśmy na "duże narty" - czyli w okolice doliny Aosty. Wszystkie ośrodki narciarskie tego regionu łączy jedno - perfekcyjnie przygotowane trasy, dużo śniegu i piękne widoki. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro trasy zaczynają się na wysokości 1800-2000m i jeździ się tylko wyżej i wyżej...
Sam dojazd obfitował w niespodzianki - włoskie doliny okupowała mgła (250km!) a po dojechaniu do doliny Aosty trzeba było otworzyć okna - na zewnątrz panowała temperatura +18C! Na tym jednak atak lata się zakończył ponieważ śnieg był wszędzie i można było jeździć do woli. Korzystaliśmy zatem bez ograniczeń i ile się tylko dało ;) Pogoda na Cervinii raz zawiodła, ale oddała to z nawiązką - wyprawa do Szwajcarii i widoki z Gonergrad były po prosu unikalne, przy widoczności grubo powyżej 100km. Przy okazji mieliśmy możliwość przejechać się zębatą kolejką (która na górę pełzła pod takim kątem, że odnosiło się wrażenie "położonych" na boku mijanych budynków; koniec końców to one stały prosto a my jechaliśmy w górę ;) ).
Razem z pozostałymi uczestnikami wyjazdu dotarliśmy do wszystkich zaplanowanych miejsc - Pila, Cormayeur, La Thuile, Cervinia, i wszystkie te miejsca pozostaną na długo w naszej pamięci :)

Poniżej w duuuużym skrócie relacja - jak było :) Zapraszam!

2012-01-15

Kazimierz zimą

W tym miejscu jest magicznie. I choć to te same kąty (a raczej - Kazimierz) to jednak za każdym razem inaczej. Trochę śniegu, trochę tej atmosfery i cały dzień wygląda inaczej :) Z przyjemnością wybraliśmy się więc na spacer i zapraszamy do galerii - w której uchwyciłem kilka ciekawych momentów.

2012-01-08

WOŚP 2012

Cel - jak zawsze - szczytny. Miło jest pomagać innym. punktualnie o 20:00 - Światełko do Nieba :) Później - mały spacer ulicami Warszawy...

2012-01-01

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

 


NEW YEAR - 2012