Jowisz i Wenus zbliżały się do siebie już od jakiegoś czasu (w maju uchwyciłem oba te obiekty w jednym kadrze razem z Księżycem), ale początkowo szło im jakoś opornie i pomału... A jak już przyszło co do czego - to na moment kulminacji oczywiście zapowiedziano fest zachmurzenie (które się następnie ziściło i z obserwacji najbliższego momentu koniunkcji nic by nie wyszło). Chwyciłem więc za aparat noc wcześniej i ustrzeliłem te dwie planety skąpane w wieczornym świetle:

Jedna ekspozycja, Canon 6D, 24-70mm ustawione na 55mm, @F/9, ISO400, 0.4s. Odpowiednio dobrane krzywe, dekompresja tła, poprawione szumy.