Razem z Pawłem wybraliśmy się w okolice Mrozów na zimową sesję astrofoto. Nie było łatwo - zamarzały ręce, nogi (a przynajmniej tam, gdzie w butach nie było ogrzewaczy), sprzęt i dobre chęci też ;) Gdyby nie to, że Paweł poratował mnie ASIAir'em to sesja w moim wykonaniu stała by pod znakiem zapytania - zainstalowany na RPI5 AstroArch po prostu totalnie zastrajkował i nie chciał zrobić choćby jednej fotki... Tak czy inaczej - wynik był taki:

  • RPI5 z AstroArch - klapa, totalnie nie działa, obsługa z tabletu to porażka (to sprzęt, który można kontrolować przez vnc z komputera - ale wtedy można też zainstalować MiniPC zamiast RPI...
  • Canon + 50mm/F1.4 - TOTALNA porażka - obiektyw albo może być otwarty, ale jak pracuje z "pełną dziurą" to zamiast gwiazd wychodzą bloby-mordercy ("...z kosmosu", a jakże), a zamknąć się nie da, bo lustrzanka natychmiast wywala błąd
    • Orionik wyszedł więc nie dość, że w zbliżeniu, to jeszcze nadaje się tylko do bin x4... Do APS-C wypadało by założyć 35mm. Poniżej jedna klatka RAW z tego materiału.

  • Canon + 85mm/F1.8 at F3.5 - no, tu się coś niecoś udało pofocić:
    • Woźnica, podzielona na dwie części (tu też jedna klatka RAW, widać wyraźnie "przypływ jakości" w związku z domknięciem obiektywu...)
    • Gromada galaktyk w Pannie

Fajna sesja, tylko trzeba było się grzać w aucie, bo inaczej by nam chyba nosy poodpadały ;)